Australia

Australia – informacje praktyczne | practical info

Nauczona własnymi doświadczeniami dwóch podróży do Australii w dwóch różnych porach roku i dość dużym odstępie czasowym, postanowiłam odpowiedzieć na wszystkie pytania, których jeszcze nie zdążyliście zadać, a zadacie na pewno, gdy w któryś piękny poranek stwierdzicie “a gdyby tak rzucić wszystko i pojechać głaskać kangury…”.

I’ve been to Australia twice, during two different season and I’ve definitely learnt few things. That’s why I decided to answer question you haven’t asked yet, but probably will, one day when you open your eyes in the morning and decide to go to Australia.

2016-03-19 16.37.04-1

  1. Wiza – stan na rok 2016

Jeżeli chcemy pozwiedzać Australię, potrzebujemy wizy. Na szczęście jest to proste, łatwe, przyjemne, darmowe i online. Googlujemy wizę do Australii, wchodzimy na stronę, wypełniamy wniosek. Jeżeli byliśmy grzeczni to kilka dni później dostajemy maila z informacją, że mamy wizę. W pełni elektroniczną, więc nie musimy nigdzie chodzić ani wysyłać paszportu. Informacja o wizie jest w magicznym systemie i jedyne, co musimy ze sobą mieć na lotnisku to paszport.

Visa – well, this one is for Polish citizens and I assume they all speak Polish, so there’s nothing I can write in English. Maybe except one thing: go check visa requirements.

 

  1. Loty

Loty do Australii oscylują zazwyczaj w okolicach 4500 zł od osoby w dwie strony. Promocji na szczęście nie brakuje i można zejść z ceną nawet poniżej 3000 zł. Wszystko zależy od daty i miasta, do którego chcemy lecieć. Wiadomo, im lepsza elastyczność z naszej strony, tym lepiej. Jeśli obojętne nam dokąd tak naprawdę polecimy i kiedy, możemy spokojnie załapać się na bilety w okolicach 3000 zł. Jedno jest pewne: najtańsze loty są w czasie australijskiej zimy, czyli naszego europejskiego lata, ale moim zdaniem jest to gra niewarta świeczki. Wyjaśnienie punkt niżej.

Flights – again, from Polish geographical perspective. Sure thing is: flights are cheaper in Australian summer, which may not be the best season for tourists. Look for special offers, as there are plenty of them. If you’re willing to go to any city on any day, it’s obviously easier to find cheaper flights.

2016-03-01 12.46.19

  1. Kiedy?

Oczywistą oczywistością jest to, że Australia ma odwrócone w stosunku do Europy pory roku. Lato w zimie, zima w lecie. Kiedy najlepiej polecieć do Australii? Moim zdaniem naszą wiosną, ich jesienią. Odwrotnie, czyli naszą jesienią, też powinno być dobrze. Dlaczego tak? Nie jest już (albo jeszcze) strasznie gorąco, ale wciąż baaardzo ciepło (i gorąco). Dni są długie, więc w sam raz na zwiedzanie. Dlaczego nie naszym latem, przecież Australia to ciepły kraj? Otóż nie do końca. W Australii w zimie jest zimno. True story. Byłam, doświadczyłam, nie jest to najlepszy pomysł, imigranci z Europy potwierdzają. Krótkie dni, duża wilgotność powietrza powodująca przejmujący ziąb i brak ogrzewania. Polecam marzec. Marzec był idealny. I do zwiedzania, i na plażę.

When to go to Australia? It’s pretty obvious that Australia has different seasons than Europe. Winter in summer, summer and winter. So when you should go to Australia? In my opinion during European spring/Australian autumn. Or the other way round: European autumn, Australian spring. Why? It’s not that hot anymore (or not yet), but stil very very warm or even hot. Days are long, so it’s perfect for sightseeing. Why not during Australian winter? Well, believe it or not, but it gets cold in Australia. True story. Been there, experienced that, not the best idea. Days are short, humidity is terrible, so it feels even colder and they don’t have heating. Go in March. March is perfect. Both for sightseeing and for going to the beach.

 

  1. Loty w Australii

Jak już polecimy na ten odległy kontynent, to warto go pozwiedzać. Nie ma co ukrywać, że w Australii najlepszą opcją przemieszczania się są loty. Jasne, wynajem samochodu (a jeszcze lepiej kampera) też jest ok, ale: 1. Nie każdy lubi ruch lewostronny. 2. Nie jest to zbyt opłacalne przy dwóch osobach. Gdzie najlepiej szukać lotów? Bezpośrednio na stronach przewoźników. Do tanich zaliczają się: Virgin Australia (mogę polecić), JetStar, Tigerair Australia, Regional Express Airlines (REX).

Na co zwrócić uwagę? Lotnisko odlotu/przylotu, bo w danym mieście może być więcej niż jedno (Melbourne), bagaż w cenie i dodatkowe opłaty transakcyjne (a nóż mają opcję biletu multicity i będzie można zaoszczędzić na opłatach).

Flights in Australia – so we’re on a different continent, so it’s good to do a bit of travelling there. The best way to travel within Australia is by plane. Sure, you can rent a car (or caravan, even better), but not everyone enjoys left side driving and it’s quite pricy if there’s just the 2 of you. So where to look for flights? On airlines websites like: Virgin Australia (I can recommend this one), JetStar, Tigerair Australia, Regional Express Airlines (REX).

You should pay attention to: airports if there’s more than one in a city (Melbourne), if luggage is included, additional fees for transactions (check if they have multicity options so you can avoid few fees)

2016-03-01 12.01.53-1

  1. Pieniądze

Obowiązuje dolar australijski. 1 AUD to około 3 PLN. We Wrocławiu do kupienia w kantorze w Sky Tower. Polecam dzwonić i pytać, miły pan sprawdzi czy ma, ile ma i w jakich innych placówkach we Wrocławiu mają.

Currency – Australian Dollar. Again, this part was from Polish perspective so I’m afraid I don’t have anything more to add.

 

  1. Ceny

Jak już waluta jest, to od razu ceny. Australia jest droga. Droższa niż zakładałam. Przykładowo:

  • Danie obiadowe w pierwszej z brzegu knajpie ~20 AUD
  • Danie obiadowe w promocji “danie dnia” lub w porze lunchu ~10 AUD
  • Lunch na wynos ze stoiska w food court ~5-8 AUD
  • Woda mineralna 0,5 litra ~3 AUD (jak dobrze się poszuka, to w supermarkecie Coles 0,75l wody gazowanej można kupić za 1 AUD, a w Aldi 0,5l niegazowanej też za 1 AUD. Warto mieć ze sobą plastikową butelkę i na bieżąco uzupełniać ją o kranówę, którą i tak wszyscy piją. Z resztą przykładowo w Melbourne jest ponoć jedna z najlepszych kranówek na świecie)
  • Rolka sushi ~2,50-3,50 AUD (ja napcham się dwiema)
  • Książka (jakakolwiek, bez znaczenia jest i autor i gatunek literacki) ~30 AUD (najtańsza jaką widziałam w księgarni kosztowała 15 AUD)
  • Wino – nie opłaca się 😉 wszystkie alkohole w Australii są około 3 razy droższe niż w Polsce, włączając w to australijskie wina, więc polecam inne pamiątki

 

Prices – we have local currency, we can start spending it. Australia is expensive. More expensive than I thought. Here are few examples:

  • Dinner at a random restaurant ~20 AUD
  • Daily offer for dinner or during lunch time ~10 AUD
  • Lunch to go bought in a food court – 5-8 AUD
  • Mineral water 0,5l ~3 AUD (at Coles you can find 0,75l for 1 AUD and at Aldi 0,5l for 1 AUD. It’s good to have a plastic bottle and fill it with tap water or from water fountains on the go. Everyone is drinking tap water and in Melbourne its know for excellent water quality)
  • Sushi roll ~2,50-3,50 AUD (I’m full after having two of them)
  • Book (any book by any author) ~30 AUD (the cheapest I saw was around 15 AUD)
  • Wine – in comparison to Poland, every alcohol is 3x more expensive. Funnily enough, Australian wine is 3x more expensive in Australia than in Poland2016-03-03 11.15.38-1

 

  1. Jedzenie

Tursytyka gastronomiczna jest mi bliska, niestety mój żołądek w Australii szczęśliwy nie był. Oprócz sushi. Sushi było super. Poza tym? Fish&chips (omnomnom ale ileż można). Chicken parmi – danie bardzo australijskie, wręcz święte w Sydney. Kotlet z kurczaka w panierce, na nim szynka, sos pomidorowy i roztopiony ser. Do tego frytki. Wszystko w Australii jest smażone i w panierce. I jest dużo baraniny. Zdecydowanie nie moje klimaty, baraniny nie lubię. To może jakiś pozytyw na koniec? Proszę bardzo: azjatyckie jedzenie, dużo azjatyckiego jedzenia.

Food – I love eating when I’m travelling. In my opinion food is a huge part of culture and discovering new dishes is a must, Unfortunately food wasn’t exciting in Australia. Except for sushi. Sushi was amazing. But you can’t eat sushi all the time. So fish&chips it is. Everywhere. I like it, but again: you can’t eat it all the time. Chicken parmi – very Australian, can be found everywhere in Sydney. Breaded chicken breast with ham, tomato sauce and melted cheese. And chips of course. Everything in Australia seems to be deep fried. And there’s a lot of lamb. I don’t like lamb. So maybe I’ll end this paragraph with something positive? Asian food. I love Asian food and there’s a lot of Asian food.

 

  1. Internet

Najedzeni, czas na internet. Na co? Tu zaskoczenie: z internetem w Australii wcale nie jest różowo. Miejskiego wi-fi albo nie ma, albo jest nieprzyzwoicie wolne. W hotelach dzienne limity transferu. Australio, gdzie Twój internet? Polecam kupić lokalną kartę sim z pakietem danych.

Internet – dear Australia, what’s wrong with you? There’s no public wi-fi in the city or it’s hard to find it or it’s terribly slow. Daily limits of internet at hotels? Seriously? I suggest buying local sim card with data package.

 

  1. Gniazdka

Kiedyś stwierdziłam, że jak już objadę świat dookoła, to na półce w salonie zrobię wystawkę przejściówek do gniazdek z całego świata. W USA ichniejsza, w Dubaju angielska, a w Australii wcale nie angielska. Tylko typ I, którego używają także na Nowej Zelandii i Argentynie. Super. Kolekcja rośnie a potem weź to znajdź po kilku latach jak znowu potrzebujesz. Zaopatrzyłam się więc w gadżet. Gadżet kosztuje około 60 zł i jest magiczną kostką wypluwającą wtyczki do każdego gniazdka na świecie. Mój gadżet nazywa się Skross, fachowo mówią na niego adapter podróżny i bardzo mnie on cieszy. W wersji bardziej wypasionej ma też wejście usb. Plan wystawki w salonie umarł, ale przynajmniej nie będę wywracać mieszkania do góry nogami szukając tej wtyczki, którą kupiłam 13 lat temu jadąc na wakacje i chyba znowu będzie mi potrzebna…

Plugs & Sockets – some time ago I decided that one day I will have a display of plug adapters from all over the world in my living room. In USA they have their own one, in Dubai they have English one and in Australia they don’t have English one. They have type I, which is also used in New Zeland and Argentina. Great. My collection is growing and chances of finding the right adapter before going on holidays are getting smaller and smaller. Let’s face it: you’re using one type, throwing it to a random drawer after holidays and you’re forgetting about it. So I bought myself a gadget. Magic cube which allows you to plug your devices into every socket in the world. It’s called Skross and I love it. There are also versions with USB.

2016-03-17 11.14.01

  1. Przewodniki

Ot, taki mój mały fetysz. W dobie aplikacji do wszystkiego i na wszystko, google maps, blogów podróżniczych i innych takich, ja za każdym razem wydaję kasę na księgę. Bądź kilka ksiąg. I zawalam sobie tym regał. I się kurzy. I mam z tego dziką satysfakcję. Do Australii zaopatrzyłam się w trzy przewodniki (bo po Adelaide nie było), a wybierałam je po prostu na zasadzie dostępności. 15 lat temu Pascal miał przewodnik po Australii. Niezła cegła, ale był. Teraz już takiego nie ma. Szkoda. Więc kupiłam to, co było:

  • Sydney, National Geographic – lubię przewodniki z obrazkami, lubię wiedzieć czego szukam. National Geographic wydaje chyba moje ulubione przewodniki – trasy spacerowe są, dużo ciekawostek jest, obrazki są. Mają niestety jedną wadę. Są ciężkie. Bardzo ciężkie. Pomysł z papierem kredowym musiał być faceta, bo żadna kobieta nie skazałaby samej siebie na targanie tak ciężkiej cegły na ramieniu. Mimo tego był to mój ulubiony przewodnik na tej wyciecznce
  • Melbourne & Victoria, Lonely Planet – gdybym była ekstremalnym podróżnikiem, to wydarłabym strony o Melbourne i tylko tyle zabrałabym ze sobą. Nie zrobiłam tak, bo lubię książki i jestem prostym turystą, który kilogramów bagażu nie liczy, zwłaszcza w Emirates. Część o Melbourne nie była zbyt obszerna, ale wystarczająca. Poza zwiedzaniem Melbourne Lonely Planet proponuje mnóstwo wycieczek po stanie Victoria w różnych konfiguracjach czasowych. Wady? Nie ma obrazków, lubię obrazki. I jedno stwierdzenie, które mnie doprowadziło do szału “Neda Kelly’ego nie trzeba nikomu przedstawiać…”. Może akurat na lekcji o australijskich rabusiach nie uważałam wystarczająco, ale ja gościa nie znam.
  • Make my day – Sydney, Lonely Planet – przewodnik bajer, który kupiłam bo zaciekawiła mnie koncepcja. Każda strona podzielona jest na trzy paski: rano, popołudnie, wieczór. Paski można dowolnie przerzucać i komponować sobie cały dzień w oparciu o trzy elementy. Najlepsza część: przewodnik ma fascynujący algorytm pokazujący czym dojechać z jednej dowolnej atrakcji do drugiej dowolnej atrakcji i mówi ile czasu nam to mniej więcej zajmie.Wada: niby ma wszystko co trzeba – mapę Sydney, mapę pociągów, ale same opisy miejsc są króciótkie. W sam raz na krótki wypad, albo żeby się zainspirować.

 

Guide books – again from Polish perspective. I have a guide book from 15 years ago, which covers whole Australia. I wanted to buy a new edition, but they don’t do it anymore.. So I bought what I could find:

 

  • Sydney, National Geographic – I like guide books with photos, I simply like to know what I can expect. National Geographic is doing probably my favourite guide books. There are many facts, planned walks, etc., but there’s also one thing I hate: it’s super heavy. I bet it was designed by a man, because it’s impossible that woman would use such a heavy paper to use in a guide book and carry it all day long in a bag.
  • Melbourne & Victoria, Lonely Planet – if I was an extreme traveller, I would tear out pages about Melbourne and leave the rest at home. But I’m not an extreme traveller and I like books. I liked this guide book, it seems like it has a lot of trips around Victoria, but I absolutely hate one thing I found there. It was something like “there’s no need to introduce Ned Kelly”. Ok, I’m not from Australia, unfortunately I know nothing about bushrangers and I had know idea who Ned Kelly was. Now I know. I googled him.
  • Make my day – Sydney, Lonely Planet – I bought this one, because it’s concept was intriguing. Every page is cut into 3 parts: morning, afternoon, evening. You can mix&match every part of day and plan your own day. Another cool thing: it tells you which mean of transport you should take from point A to B and how long it will take. Genious. But unfortunately it doesn’t have a lot of info about attractions themselves. I think it woud be better for short trips, when you just want to see as much as you can in a very short time.

 

2016-03-03 15.41.32 HDR

Enjoy!

 

4 Comments

    • Karolina | Worldwide Panda

      Skross jest super! Z perspektywy czasu mogę dodać, że ta tańsza wersja (~60 zł) niestety ma jedną wadę – nie wchodzą w nią nasze wtyczki z uziemieniem, jedynie takie wąskie. Telefon naładujesz, laptopa już nie podłączysz, bo jak się okazuje, te większe wtyczki mają grubsze bolce. Może ta droższa wersja nie ma takiej wady 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

%d bloggers like this: