• Azja,  Wietnam

    Spacerem po Hanoi

    Do Hanoi przylatujemy w niedzielę, gdy słońce już zachodzi, czyli jakoś po 17:00. I nie ma, że zmęczenie i 30 godzin w podróży. Znajdujemy nasz hotel, rzucamy plecaki, szybki prysznic i idziemy na krótki spacer. Krótki spacer liczył 8 km. Cel spaceru: jezioro Hoan Kiem, prawdopodobnie najbardziej charakterystyczny punkt miasta – jezioro ze świątynią na wyspie. Jakież jest nasze zdziwienie, gdy okazuje się, że ulica wokół jeziora jest zamknięta dla ruchu samochodowego skuterowego i pełna ludzi, którzy spacerują, grają w gry, tańczą i śpiewają. Wow. Wietnamczycy umieją się bawić. Później dowiadujemy się, że tak jest w Hanoi co weekend. Na skrzyżowaniu zbyt wielu ulic znajdujemy knajpkę z piwem. Siadamy na…

  • Azja,  Wietnam

    Wietnam – oczekiwania vs rzeczywistość

    Czas na kolejne (po Tajlandii) zderzenie oczekiwań z rzeczywistością. W tym odcinku Wietnam. Za stereotypy oczywiście z góry przepraszam. Oczekiwanie: październik jest najlepszym miesiącem na północny Wietnam Rzeczywistość: taaa… Miało być sucho, zwłaszcza w Sapie. Miała być pogoda idealna na trekking. Miało być pięknie również w Ninh Binh. A w zamian za to było niekończące się oberwanie chmury w Sapie i powódź w Ninh Binh. Za to w zatoce Ha Long, w której zazwyczaj jest szaro i pochmurno, było IDEALNIE. Najwyraźniej żyjemy w czasach, w których pogoda jest tak nieprzewidywalna, że równie dobrze można wróżyć z fusów zamiast ją przewidywać. Oczekiwanie: będzie dobre jedzenie Rzeczywistość: no nie powiem, że było niedobre,…

  • Azja,  Tajlandia

    Koh Phi Phi – organy wewnętrzne i Leonardo Di Caprio

    Nie pamiętam ile miałam lat, gdy pierwszy raz usłyszałam nazwę Phi Phi, pamiętam że byłam jeszcze dzieciakiem. Od tamtej pory wyspy Phi Phi (a raczej wyspa, bo błędnie myślałam, że jest jedna) były dla mnie synonimem egzotyki. Dlatego wyjazd do Tajlandii nie mógł się obejść bez odhaczenia wysp z listy “to do”. Wyspa, czy to jedna, czy jest ich więcej, ma taką wadę, że trzeba się na nią jakoś dostać. Jeszcze przed wyjazdem rozważyłam wszystkie opcje: łódka, prom, wycieczka, teleportacja. A rozwiązanie i tak przyszło na miejscu. Wycieczka zorganizowana. Poza sezonem to zdecydowanie najlepszy stosunek jakości do ceny, ze wszystkimi plusami i minusami wycieczki zorganizowanej. Wycieczkę na Koh Phi Phi…

  • Azja,  Tajlandia

    Railay Beach – raj na Ziemi

    W poszukiwaniu idealnej tajskiej plaży jak z katalogu biura podróży, płyniemy na Railay Beach. Dwa razy i o jakieś 32 za mało. Płyniemy drewnianą łódeczką z silnikiem z samochodu i wysiadamy na wspaniałej, przepięknej, cudownej plaży. Podróże tajską łódeczką uświadamiają mnie dlaczego w całym Ao Nang sprzedaje się wodoodporne torby i jednocześnie zmuszają do refleksji dlaczego jeszcze takiej nie mam. Otóż, z tajskiej łódeczki nie wysiada się na plaży, tylko prosto do morza. Nawet zadarcie kiecki nie pomoże, bo jak przyjdzie fala to i tyłek mokry i plecak mokry i człowiek cały mokry. Ale do sedna… Internet straszył mnie, że to rajskie Railay to takie komercyjne, bo luksusowe hotele psują…

  • Azja,  Tajlandia

    Ao Nang – pocztówki znad morza

    Na lotnisku w Krabi wita nas ulewa. Mokry jest świat i mokre są plecaki, z których w transporcie zsunęła się folia. Znajdujemy autobus na wybrzeże, siadamy z kolanami pod brodą i godzinę później jesteśmy w Ao Nang. Deszcz na szczęście już nie pada. Ao Nang to takie tajskie Międzyzdroje. Mają wszystkie cechy typowego nadmorskiego kurortu: Deptak jest? Jest Stragany ze wszystkim są? Są Hotel na hotelu, wszystkie możliwe kategorie? Są Mnóstwo knajp od straganów po drogie restauracje? Są Sprzedaż wycieczek co 2 metry? Jest Jest trochę kiczowato, plaża może nie jest najpiękniejsza, a duże pływy sprawiają, że piasek jest wiecznie mokry, ale takie Międzyzdroje mają jedną podstawową zaletę: stanowią świetną…

  • Azja,  Europa,  Uncategorized

    Książki – podróżowanie z kanapy

    Mam taką beznadziejną właściwość, że zapominam o czym była książka, którą niedawno przeczytałam. Pamiętam tylko czy mi się podobała, czy nie. Na szczęście kilka książek pozostawiło po sobie “coś” w moim zapominalskim umyśle. A co to ma wspólnego z podróżami? Nazwijmy to podróżowaniem z kanapy. Oto kilka mniej lub bardziej podróżniczych propozycji książkowych. “Majubaju, czyli żyrafy wychodzą z szafy”, Maja Sontag – ileż ja się śmiałam, czytając tę książkę. Co prawda wyznaję trochę inne podróżowanie, ale fantastycznie przeżywało mi się przygody opisywane przez Maję. Szkoda tylko, że największy nacisk jest położony na Amerykę Południową, a reszty świata jest jakby mniej, ale z drugiej strony niedosyt to całkiem niezłe uczucie po…

  • Azja,  Tajlandia

    Słonie wszędzie – Chiang Mai

    Chiang Mai. Miasto na północy Tajlandii, gdzie z pozoru nie powinno być niczego, a jest wspaniale. Bo są góry, zieleń, świeższe niż w Bangkoku powietrze, kawiarnie na każdym kroku (takie europejskie) i wszędzie można dojść pieszo. I na targ i do sklepu z używanymi książkami po angielsku i do 300 świątyń. Ale przede wszystkim są słonie, wspaniałe słonie. Uwaga, będzie dużo słoni. Zatem zapraszam na subiektywny przegląd najlepszych rzeczy w Chiang Mai, kolejność przypadkowa: Świątynia Wat Chiang Man. Świątynia była tuż obok naszego noclegu – Wayside Guesthouse (który również powinien trafić na listę najlepszych rzeczy w Chiang Mai, w życiu nie widziałam czystszego budynku i milszych gospodarzy), więc nawet specjalnie…

  • Azja,  Tajlandia

    Rower w ruinie – Ayutthaya

    7:00 – dzwoni budzik. W Bangkoku boli jakoś mniej niż we Wrocławiu. 7:30 – ruszamy na dworzec Hua Lamphong. Wciąż lubię poranne spacery. O 7:30 chodniki są w miarę puste, a przeciskać musimy się tak naprawdę tylko przez stojące na chodniku maszyny wypiekające coś. Chyba nie zmieściły się w piekarni. Wielkie butle gazowe też się nie zmieściły. BHP ponad wszystko. 8:00 – docieramy na Hua Lamphong, który zupełnie nie wygląda azjatycko, ale nie jest to aż tak dziwne, jak już się doczyta, że projektowali go Włosi. Wchodzimy do środka i… trafiamy na COŚ. Przed nami rządek umundurowanych postaci stojących na baczność. Podróżni też stoją na baczność. Z głośników leci chyba…

  • Azja,  Tajlandia

    One day in Bangkok

    Bangkok. Pierwszy i ostatni punkt mojego wyjazdu do Tajlandii. Już na samym początku będzie spoiler: nie, Bangkok mnie nie wchłonął. Ani Bangkok, ani jego nocne życie. Priorytet miało zwiedzanie i niemoknięcie w popołudniowych ulewach, więc pobudki były wczesne, a nocnego szaleństwa nie było. Muszę przyznać, że lubię wczesne zwiedzanie, gdy ulice są jeszcze puste i mogę iść prosto przed siebie, a nie lawirować między hordami turystów robiących zdjęcia (przyganiał kocioł garnkowi). Bangkok. The first and last place I visited in Thailand. Spoiler: Bangkok didn’t have me and let us go in the end. Sightseeing and not getting wet in the afternoon rains were my priorities, so I was waking up…

  • Azja,  Tajlandia

    Tajlandia – oczekiwania vs rzeczywistość

    Tajlandia była moim pierwszym wyjazdem w odległe części Azji. Tak jak przy każdym wyjeździe, mniej lub bardziej świadomie miałam jakieś oczekiwania. I postanowiłam zrobić mały eksperyment: spisałam te oczekiwania przed wylotem i teraz konfrontuję je z tym, co zobaczyłam na miejscu. Sama jestem ciekawa jak bardzo się pomyliłam 🙂 za możliwą nadmierną stereotypizację myślenia z góry przepraszam. 3,2,1… Zapraszam na pojedynek oczekiwań i rzeczywistości Oczekiwanie 1.: Pora deszczowa porą deszczową, ale będzie lało raz dziennie, głównie w nocy i szybko minie Rzeczywistość: z wyjątkiem pewnej niedzieli gdy lało 4 razy, faktycznie lało raz dziennie albo wcale. Niestety zazwyczaj nie w nocy, ale popołudniu, chociaż kilka razy pogroziło również rano. Prognozy…