• Europa,  Włochy

    Werona – więcej niż Romeo i Julia

    Werona. Miasto Romea i Julii. Ok, mamy to z głowy? Mogę iść dalej? Werona, miasto skrzywdzone przez Romea i Julię, bo chyba nikt go nie traktuje poważnie. A tam jest tak pięknie! Biedna Werona padła ofiarą okołoszekspirowskiego marketingu. Swoją drogą, całkiem niezłego marketingu. Dom Julii z suknią Julii i łóżkiem Julii oraz, mój faworyt, grób Julii. Wszystko fajnie, tylko że Julia nie istniała. A tłumy ludzi dzień w dzień szaleją pod jej balkonem i wysyłają listy. Ponoć odpisuje. Ok, przyznaję, byłam pod balkonem Julii. I w domu Julii. Na moje usprawiedliwienie – kupiliśmy Verona Card (18 euro za 24h, darmowy wstęp do zabytków i darmowe autobusy, ale nie wiem komu…

  • Europa,  Włochy

    Jezioro Garda – oczekiwania vs. rzeczywistość

    Jak ja to lubię: spisywanie moich oczekiwań przed wyjazdem i zderzanie ich z bezlistosną rzeczywistością w podróży albo po powrocie do domu. Tym razem postanowiłam pójść o krok dalej. W końcu jechaliśmy w czwórkę nad jezioro Garda i w okolice (takie okolice 150 km na wschód i tyle samo na południe). Dojazd zajął nam 11,5 godziny. Coś trzeba w tym aucie robić, prawda? Dlatego poprosiłam moich współtowarzyszy o podzielenie się ich oczekiwaniami w drodze do Włoch i wrażeniami z wycieczki w drodze powrotnej. Nasz plan wyglądał tak: baza wypadowa niedaleko jeziora Garda, objechanie jeziora, wycieczka do Werony, Brescii i do muzeum Ferrari w Maranello. Prognozy pogody niestety nie nastrajały zbyt…

  • Austria,  Bucket List,  Europa

    Bucket list: Weinachtsmarkt

    Świąteczny kicz jest bardzo bliski mojemu sercu. Swetry w renifery, skarpetki w bałwanki i wszystko to, co normalnym ludziom kojarzy się z totalnym brakiem gustu. Nikogo chyba nie zdziwi, jeśli do tego zestawu dodam jeszcze ogromną chęć pojechania na typowy niemiecki Weinachtsmarkt. Świąteczny kicz w najlepszym wydaniu. Mogę oficjalnie stwierdzić, że się udało. Jarmark świąteczny nie był co prawda niemiecki, ale austriacki, za to był przepiękny. I więcej niż jeden. Nie pchałabym się na jarmark świąteczny do Wiednia (500km), bo Drezno mam bliżej (200 km), gdyby nie moja koleżanka, tymczasowo mieszkająca w Ljubljanie. Chciałyśmy się spotkać i połowa drogi między Wrocławiem a Ljubljaną wypadła w Wiedniu. Jarmark świąteczny jest Wiedniem,…

  • Austria,  Europa

    Wiedeń – miasto przyjazne ludziom

    Donau City. Korpozagłębie Wiednia. Wychodzisz z biura. Mija Cię facet w garniturze. Z teczką.  Na hulajnodze. Witamy w Wiedniu, mieście dla ludzi. Donau City. Idziesz między biurami, obok DC Tower 1 z piękną fasadą, przejściem pod blokiem. Jesteś w ogromnym i pięknym Donau Park. Z ogromnymi trawnikami, kwitnącymi krzewami, wodopojami, łąką, a jak chcesz, to możesz skoczyć na bungee z wieży telewizyjnej. Ścieżki w Donau Park są wyasfaltowane, więc i na rolkach pojeździsz i na tej hulajnodze, którą dojeżdżasz do biura. Witamy w Wiedniu, mieście dla ludzi. Donauinsel. 21,1 kilometra wyspy na Dunaju. Produkt uboczny regulacji rzeki i wykopania kanału. Na rower, na piknik, na spacer, na drinka, na obiad.…

  • Austria,  Europa

    Grinzing – Toskania w Wiedniu

    To będzie krótka historia o przypadku i logice, a także o dwóch atrakcjach turystycznych. Był lipiec 2012. A później był sierpień 2017. W lipcu 2012 po raz pierwszy dotarłam do Grinzing, tramwajem prosto z pętli Schottentor. W jakieś 25 min teleportowałam się z centrum Wiednia do Tyrolu. A przynajmniej takie miałam odczucia, gdy wysiadłam na pętli Grinzing. Małe kolorowe domki, kwiaty w oknach, restauracje i droga idąca pod górę. Sielsko, swojsko, górsko. W sierpniu 2017 miałam dokładnie takie samo wrażenie. W lipcu 2012 przeczytałam, że Grinzing równa się winnice i wino. Skoro tak, to trzeba je znaleźć. Tylko jak? Do dzisiaj nie wiem, dlaczego z pętli poszłam w prawo, a…

  • Austria,  Bucket List,  Europa

    Bucket list: wrócić do Schönbrunn

    Miałam 8 lat i jechałam z rodzicami na wakacje do Słowenii. Albo wracałam z wakacji w Słowenii. Aż tak dobrze nie pamiętam. Pamiętam przystanek na zwiedzanie w Wiedniu. Pamiętam, że katedra bardzo mi się nie podobała. Za to pałac Schönbrunn to zupełnie co innego. Byłam zachwycona. Wielki pałac, komnaty pełne mebli i dekoracji. Właśnie te meble były najważniejsze. Od dziecka rozczarowują mnie pałace i zamki, w których jest pusto i wiatr hula. W Schönbrunn mogłam sobie wyobrażać jak wyglądałocodzienne życie, co robili mieszkańcy pałacu, gdzie siedziała księżniczka Sissi (której byłam fanką dzięki bajce oglądanej namiętnie w telewizji). Pamiętam, że spieszyło nam się, więc rodzice wybrali krótszą wersję zwiedzania. Ku mojemu…

  • Europa,  Włochy

    Muzeum Florencji

    Florencja. Miasto artystów. Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Dante, Machiavelli i paru innych. Miasto kościołów, a przede wszystkim katedry. TEJ katedry. Il Duomo, katedra z największą murowaną kopułą na świecie. Podobno technicznie to wcale nie jest kopuła. Florencja. Miasto turystów i niesamowitego tłoku. Albo po prostu muzeum. Bo gdy jesteś miastem z taką ilością zabytków, to przestajesz być miastem, a stajesz się muzeum. Swoją drogą, jak to jest żyć w takim mieście? Chodzić na spacery, do pracy, na zakupy, do knajpy, na wino. Jak się funkcjonuje w mieście tak zdominowanym przez turystów i zabytki? 10:00. Pod katedrą tłum. Wokół katedry tłum. Przy Baptysterium św. Jana Chrzciciela (jaki to piękny budynek…

  • Europa,  Włochy

    Kolory Toskanii

    Mam koncepcję. Koncepcję w oparciu o moją jakże krótką, acz intensywną wycieczkę do Toskanii. Otóż Toskania ma kolory. Miasta mają kolory. Konkretniej to każde miasto ma jeden kolor. Ewentualnie odcień. I idzie to mniej więcej tak: Bolonia jest czerwona Wylądowałam w Bolonii. Autobus, pociąg, pociąg i byłam na miejscu, na wielkim kempingu w małym miasteczku. Ale po kolei. Skoro już w tej Bolonii wylądowałam, to warto z niej skorzystać. Ile mam czasu? 1,5 godziny? Ile idzie się z dworca do centrum? 20 min? No to idę! I poszłam. Ależ ta Bolonia jest męcząca. A przynajmniej była w środę po 16, gdy musiałam manewrować w tłumie ludzi. Dotarłam na Piazza Maggiore…

  • Europa

    Nie jedź do Berlina, jedź do Poczdamu

    Wszystkich ciągnie do Berlina. A przynajmniej wielu. Bo niesamowita atmosfera, bo muzea, bo zabytki, bo historia, bo mur. I ja się z tym wszystkim zgadzam. Ok, z większością. Ale będę przekorna i powiem: nie jedź do Berlina, jedź do Poczdamu. Poczdam jest znany z parku z pałacem i z tego, że jest pod Berlinem. Jak ktoś się wybiera na zwiedzanie Berlina, to o Poczdam może zahaczy, a może nie. W końcu park z pałacem, pałac z parkiem, więc bez przesady, sam Berlin ma więcej do zaoferowania. Jak się okazało, również uległam temu przekonaniu i był to błąd. Okazuje się, że Poczdam to naprawdę piękne miasteczko, pałaców ma z dwadzieścia, do…

  • Bucket List,  Europa

    Bucket list: Matterhorn

    Ostrzeżenie: ten post nie zawiera wspinaczki wysokogórskiej. I nie jest sponsorowany przez producentów czekolady. A szkoda. Trójkątna góra. Matterhorn. Szczyt, którzy znają chyba wszyscy, a na pewno Ci, którzy choć raz przyjrzeli się opakowaniu Toblerone zanim pochłonęli całą zawartość. Chociaż dla mnie kształt samej czekolady Toblerone zawsze był bardziej fascynujący, niż kartonik w którym się znajdowała. I sreberko mnie drażniło, bo strasznie się darło. O czym to ja… Trójkątna góra! Matterhorn był na moim mentalnym bucket list od zawsze (jak ktoś wie, jak przetłumaczyć bucket list inaczej niż lista rzeczy do zrobienia przed śmiercią, to poproszę. Za Toblerone). I oto dowód, że ja i Matterhorn znaleźliśmy się wystarczająco blisko siebie,…