Houses in George Town
Malezja

Malezja – oczekiwania vs rzeczywistość

Malezja. Nie kojarzyła mi się z niczym. Kupując bilety, nie miałam żadnych oczekiwań. Była promocja, lubię Azję Południowo-Wschodnią, to kupiłam. Do wylotu czasu było sporo, trochę poczytałam, ale niewiele się zmieniło w kwestii moich oczekiwań. Były wciąż żadne. Jadę na urlop, będzie fajnie, bo to urlop. Miałam jednak chwilę refleksji i zapisałam kilka rzeczy, których się spodziewałam. A teraz konfrontuję je z rzeczywistością. Jak zwykle.Sunset at Langkawi

Oczekiwanie: będzie padało. To nie jest chyba jakieś zaskakujące oczekiwanie. W końcu Malezja leży w strefie klimatu równikowego, jechałam pod koniec pory deszczowej, a na moich urlopach zawsze pada. Pewnik, taki jak podatki.

Rzeczywistość: na moich urlopach chyba nie pada, tylko są anomalie pogodowe, bo wcale tak bardzo nie padało. Albo po prostu nie takie te tropiki straszne. Czasem padało przez godzinę wieczorem, raz mocniej rano, raz przez większość popołudnia. Wniosek: Malezja w listopadzie? Polecam!

Sitting at the Langkawi beach

Oczekiwanie: będzie ok. To wymaga dłuższego wyjaśnienia. Czytałam sporo o Malezji i faktycznie, było sporo zachwytów, ale było też sporo opinii, mówiących że jest fajnie, ale w Tajlandii lepiej. Cóż, Tajlandia wysoko zawiesiła poprzeczkę. Po tych wszystkich lekturach doszłam do wniosku, że w Malezji nie będzie niesamowicie pięknie, ciekawie ani fascynująco. Będzie ok. To było maksimum optymizmu, na jaki było mnie stać, a maksimum pesymizmu, było takie, że będę rozczarowana urlopem.

Rzeczywistość: było bardziej niż ok. Niskie oczekiwania dają szansę na duże zaskoczenie. Tak właśnie było ze mną i Malezją. Przekonałam się, że to bardzo ciekawy, piękny i niedoceniony kraj. Architektura, przyroda, przemili ludzie. Wszystko zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Takie zderzenie oczekiwań i rzeczywistości to ja lubię!

Houses in George Town

Oczekiwanie: będzie dużo dobrego jedzenia. George Town na wyspie Penang jest podobno lokalną stolicą street foodu. Niektórzy mówią, że nawet światową. Takich rzeczy nie trzeba mi powtarzać dwa razy. Na Penang leciałam jeść.

Rzeczywistość: cytując chłopaka poznanego w autobusie do Kuala Lumpur: z tym jedzeniem na Penang to jakaś histeria. Street food udało nam się znaleźć, ale nie od razu. Nocowaliśmy w 2 hotelach i tylko jedna osoba z obsługi była w staniem nam podpowiedzieć, w którą stronę iść, żeby znaleźć uliczne garkuchnie. Jak już znaleźliśmy, było smacznie, ale żeby nazywać George Town światową stolicą street foodu? Nie jestem przekonana.

Hawker stall in Penang

Oczekiwanie: Kuala Lumpur będzie wielkim miastem, w którym niewiele jest. Tak w jednym zdaniu mogę podsumować sporą część przeczytanych opinii. Nie zniechęciło mnie to i nigdy bym nie odpuściła Kuala Lumpur. Od 17 lat marzyłam o zobaczeniu Petronas Twin Towers i to marzenie musiało się spełnić.

Rzeczywistość: jeśli jeszcze raz przeczytam, że w KL nic nie ma, to wygłoszę długą i płomienną mowę, napiszę wielotomowe dzieło żeby udowodnić że jest inaczej. Bo jest. Kuala Lumpur ma wszystko to, co powinno mieć każde duże miasto – ciekawą architekturę, sporo zieleni i trochę lokalnego chaosu. Moim zdaniem to połączenie idealne.

KL by night

Dodatkowa kategoria: zaskoczenie. Malezyjczycy są przemili. Tak mili, że przez pierwsze dni zastanawiałam się, o co im chodzi. Zagadywali nas w sklepach, byli ciekawi skąd jesteśmy i jak nam się podoba w Malezji. Byli zachwyceni, słysząc nasze dobre wrażenia, a jedna z pań podziękowała nam za to, że nam się podoba. A ja byłam zachwycona, że oni byli zachwyceni.

Kuala Lumpur

Zapraszam na więcej zderzeń oczekiwań z rzeczywistością:

10 komentarzy

  • Grafy w podróży

    Miłe zaskoczenie to zawsze super sprawa. Druga sprawa to kwestia oczekiwań, wyrabiamy je zawsze na podstawie subiektywnych ocen innych turystów. Ja to zawsze dzielę przez trzy. Poczytać warto, ale każdy przekona się dopiera, jak dotrze na miejsce.

    • Karolina | Worldwide Panda

      To prawda! Zwłaszcza, że każdy ma inny gust i lubi różne formy zwiedzania 🙂 też zawsze dzielę opinie innych przez trzy, ale jak są negatywne, to gdzieś zostają z tyłu głowy 🙂

  • Olka

    Dobrze, że w tym przypadku rzeczywistość niejako przerosła oczekiwania. I było lepiej niż się spodziewałaś (lub w sumie nie spodziewałaś i zostałaś miło zaskoczona) 🙂

    • Karolina | Worldwide Panda

      Z perspektywy czasu mam wrażenie, że zawsze mam dystans do swoich oczekiwań i potem za każdym razem jest lepiej niż się spodziewam 🙂

  • Monika

    Tak szczerze mówiąc i mi Malezja jakoś z niczym specjalnym się nie kojarzy. Petronas Towers i… to tyle. Ale tak bywa, jak się niewiele wie o jakimś miejscu 😉 Jakbym tak bardziej się zastanowiła, to może spodziewałabym się szeroko dostępnego jedzenia ulicznego, jednak wychodzi na to, że błędnie – tym mnie bardzo zaskoczyłaś!

    • Karolina | Worldwide Panda

      Z tym jedzeniem było dziwnie. W George Town wcale nie było go dużo, za to w Kuala Lumpur miałam wrażenie, że jest na każdym kroku!

  • Ewelina

    Uwielbiam! oczekiwania vs. Rzeczywistość. Ale w Twoim przypadku wyszło pięknie. Jakbym zrobiła swoje np. w Grecji wyszłoby typowe krzywe zwierciadło 🙂 pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: