Europa

Nie jedź do Berlina, jedź do Poczdamu

Wszystkich ciągnie do Berlina. A przynajmniej wielu. Bo niesamowita atmosfera, bo muzea, bo zabytki, bo historia, bo mur. I ja się z tym wszystkim zgadzam. Ok, z większością. Ale będę przekorna i powiem: nie jedź do Berlina, jedź do Poczdamu.

DSC_0059_1

Poczdam jest znany z parku z pałacem i z tego, że jest pod Berlinem. Jak ktoś się wybiera na zwiedzanie Berlina, to o Poczdam może zahaczy, a może nie. W końcu park z pałacem, pałac z parkiem, więc bez przesady, sam Berlin ma więcej do zaoferowania. Jak się okazało, również uległam temu przekonaniu i był to błąd. Okazuje się, że Poczdam to naprawdę piękne miasteczko, pałaców ma z dwadzieścia, do tego drewniane chatki, własną Holandię i most szpiegów. Tak, ten z filmu “Most szpiegów”. Niestety most jest daleko od centrum (głupio byłoby wymieniać szpiegów na przykład przy dworcu głównym) i ciężko się tam dostać bez roweru/samochodu. A skoro już jesteśmy przy rowerze, to jest to prawdopodobnie najlepsza metoda zwiedzania Poczdamu i trochę żałuję, że nie wynajęliśmy drucianego osła (jak mawiają Niemcy). Wtedy pojechalibyśmy na most szpiegów.DSC_0066DSC_0062_1DSC_0083_1

Wracając do Poczdamu… Można przyjechać pociągiem z Berlina rano i wrócić wieczorem. Można. Można też odwrócić sytuację, przyjechać do Poczdamu i któregoś dnia wyskoczyć na szybkie zwiedzanie Berlina. I ja na pewno kiedyś tak zrobię. Bo warto. Bo szkoda przez piękny Poczdam przebiec w jeden dzień.

Zaryzykuję i powiem, że w Poczdamie jest cały świat, a już na pewno cała Europa. Jest kościół, którego nie powstydziłby się Włochy, wciśnięty między architekturę Europy Wschodniej lat na oko 70tych. Jest ulica pełna kamienic, która nagle zamienia się w Holandię. Taką prawdziwą Holandię, wybudowaną przez Holendrów, którzy z kolei rozbudowywali Poczdam. I jest to ponoć największa Holandia poza Holandią. Poczdamska holandia nagle kończy się czymś zamkowo-gotyckim i to coś jest bramą Naueńską. A za bramą jest świat willi i innych pięknych budynków, w których chętnie bym zamieszkała. Na końcu ulicy klimat zmiania i się raz jeszcze i oto jesteśmy w rosyjskiej wiosce pełnej drewnianych domów. Oto jesteśmy w kolonii Alexandrowka, zbudowanej dla rosyjskich śpiewaków operowych. Takiej architektury naprawdę się tutaj nie spodziewałam.

DSC_0089_1DSC_0093_1DSC_0122_1DSC_0126_1DSC_0092_1DSC_0097_1DSC_0102_1DSC_0109_1DSC_0116_1

Wracamy przez ten niemiecko-holendersko-rosyjski świat, czas na francuskie rokoko, odrobinę Włoch i trochę Chin, czas na lokalną gwiazdę – Sanssoucci. W skrócie: lokalny Wersal, który Fryderyk Wielki wybudował, bo chciał. Chciał hodować figi i winogrona, więc zaczął od ogrodów. Dodał “domek letniskowy” w postaci pałacu, fontannę, a następcy postarali się o kilka kolejnych budynków, włączając w to pawilon chiński i łaźnie rzymskie (jeden z moich ulubionych budynków w parku). Robi wrażenie. Nieskoszony trawnik też.DSC_0143_1DSC_0147_1DSC_0160_1DSC_0164_1DSC_0166_1

DSC_0168_1
Charlottenhof
DSC_0170_1
Moje ulubione łaźnie rzymskie

DSC_0172_1DSC_0173_1DSC_0178_1DSC_0179_1

To co? Poczdam zamiast Berlina?

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: