Azja,  Zjednoczone Emiraty Arabskie

Po co jechać do Dubaju?

Po co jechać do Dubaju, mówili. Tam nic nie ma, mówili. A że mam przekorną duszę, to sama musiałam sprawdzić po co jechać do Dubaju. No dobra, historia z Dubajem zaczęła się trochę inaczej…

Maj 2015, trwają kalkulacje wakacji na Wyspach Kanaryjskich i budżet nijak nie chce się dopiąć. 153 wizyta na stronie Wizz aira i 153 myśl, żeby rzucić to wszystko i jechać w Bieszczady. A nie, Bieszczady miały być na emeryturze. To dokąd jeszcze da się polecieć? Dubaj? Eee… Może kiedyś jak wygram w lotto. Ciekawe tylko ile muszę wygrać…

  • Ej! Wiesz, że lot do Dubaju kosztuje tyle co na Kanary?
  • Lecimy!

20150903_112334_1

 

I tak w pewien sierpniowy wieczór wylądowaliśmy w Dubaju a nie na Lanzarote, nie Wizz airem, a FlyDubai. Wracając do pytania: ale po co? Bo jest taka możliwość. I na tym mogłabym zakończyć, ale jestem gadułą i byłoby zbyt prosto. Więc po co? Ano po to, że Dubaj wyrósł w sumie w czasie mojego życia i intrygowało mnie co można zrobić w ciągu 25 lat oprócz osiągnięcia 1,76m wzrostu, skończenia studiów i rozpoczęcia pracy. Od dwóch wielbłądostrad i trzech budynków do 70km długości i złotych koni. Serio, złote konie:

DSC_0575_1

Poza tym do Dubaju można pojechać po (za)ciepło, wodę, najwyższy budynek świata i to wszystko wcale nie jest aż tak drogie (ale może być). No i jeszcze z kilku powodów:

  1. Warto zobaczyć jak się buduje miasto praktycznie od podstaw i jak bardzo można tego nie przemyśleć. W Europie miasta ewoluowały od setek lat, są ograniczone tym, co było potrzebne w zamierzchłych czasach – rzeka, szlaki handlowe. Dubaj to była carta blanca (pustynia blanca), miasto które tworzyło się i dalej tworzy według widzimisię i fanaberii. Taki trochę urbanistyczny eksperyment: co się stanie, jeśli w tym miejscu rzucimy worek pieniędzy. Ale to tylko moje zdanie.

2. Najwyższy budynek świata. Czy kogoś muszę przekonywać?

3.  Zobaczyć co człowiek może stworzyć, go tylko go na to stać. W Dubaju jest mnóstwo wody: przystanie, kanały, fontanny. Przypominam, jesteśmy na pustyni. Sztuczne wyspy? Wszyscy o nich słyszeli. Ciekawa tylko jestem jak to wpłynie na środowisko za kilkadziesiąt lat, bo ta pustynia nie jest tam z przypadku.

DSC_0612_1

4. Poleżeć na plaży – piaszczyste plaże, cieplutkie (bądź za cieplutkie, tak, da się) morze, fajnie jest! A jak się nie chce na plaży, to można przy basenie leżeć na dachu hotelu i patrzeć na miasto. Też fajnie.

DSC_0233_1.JPG

5. Zobaczyć meczet w Abu Dhabi. Ok, to nie Dubaj, ale 160km dalej. Meczet Szejka Zayeda jest jedną z piękniejszych budowli jakie w życiu widziałam. Szczęka na podłodze.

DSC_0429_1

Przekonało? Nie? To jeszcze dodam, że w Dubaju wcale nie jest drogo, dziewczyny nie muszą chodzić zawinięte w chusty, jest bezpiecznie, a jak chce się zaznać trochę tradycyjnej arabskiej atmosfery souków to też można. Bo w Dubaju jest wszystko: pustynia, woda, megalomania, bogactwo, bieda, współczesna architektura, trochę tradycyjnego arabskiego świata i szaleństwo wydawania kasy. Jeśli chce się wydać w Dubaju miliony, to się wyda. Jeśli się nie chce, to się nie wyda. Słowem: każdy znajdzie coś dla siebie. A co ja znalazłam, o tym w następnych odcinkach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: