Azja,  Wietnam

Sa Pa: co by było gdyby

Miały być tarasy ryżowe, wzgórza, mnóstwo zieleni i chodzenia. Było dużo kawy i jeszcze więcej deszczu.

Do Sapy przyjeżdżamy nocnym autobusem w środku nocy. Pada. Możemy spać w środku do 6. O 6 pada trochę mniej, ale zanim dojdziemy do naszego hotelu pada zdecydowanie za mocno. Kilka godzin później zakładamy buty, w których zazwyczaj wchodzi się do morza i idziemy. Płyniemy. Płyniemy na kawę. Pierwszą z wielu kaw.

Sa Pa to takie Zakopane Wietnamu. Białka Tatrzańska. Karpacz. Turystyczny kurort górski, do którego przyjeżdża się na trekking po tarasach ryżowych i żeby zdobyć pieszo bądź kolejką Fansipan – najwyższy szczyt Wietnamu i całych Indochin (3143 m n.p.m.).

W Sapie jest chłodniej, jak to w górach. Po 30 stopniach w Hanoi, wita nas 14 stopni w Sapie. Mimo deszczu i chłodu ruszamy na spacer. Głupio nic nie zobaczyć. Po kilku kilometrach siadamy na zadaszonym tarasie knajpy i patrzymy przed siebie. Dwie zmokłe kury podziwiające widoki, które czasem wyłaniają się zza chmur. Pięknie tam musi być, gdy nie pada. Z ciepłej perspektywy domowej nawet te deszczowe widoki są fajne.

Drogą płynie rzeka, głęboka po kostki. Poddajemy się. Do centurm wracamy taksówką. Idziemy na kawę. Może następnego dnia będzie lepiej. W środku nocy ratujemy plecaki przed powodzią, odsuwając je jak najdalej od okna. Rano połowa podłogi jest zalana wodą. Najwyraźniej nie jest lepiej. Szukamy śniadania, foliowej peleryny przeciwdeszczowej i kawy. I na tej kawie i herbacie imbirowej już zostajemy aż do odjazdu autobusu do Hanoi.

A co by było gdyby była ładna pogoda? Wypilibyśmy mniej kawy, ale za to poszlibyśmy na trekking. Czy może być coś lepszego niż kilka godzin spaceru po górach? Między polami ryżowymi, które w październiku są tak pięknie zielone? Zobaczylibyśmy góry, a może nawet wjechalibyśmy kolejką na Fansipan (chociaż mój lęk wysokości mógłby tego nie przeżyć). No cóż, w październiku w Sapie miała być piękna pogoda.

24 komentarze

  • Ewelina

    Cześć! Trzy razy przeczytałam tytuł Twojego wpisu. Trzy i nadal nie byłam pewna 🙂 Sapa to nazwa firmy w której zaczęłam pracę na Węgrzech. Myślę sobie: nie, to nie możliwe, żeby ktoś o tym pisał. I na szczęście okazało się inaczej. Lubię zieleń, a Sapę może uda mi się odwiedzić któregoś dnia. Tą o której piszesz, rzecz jasna.

    • Karolina | Worldwide Panda

      Hahaha niezły zbieg okoliczności 😀 ta wietnamska Sapa raz pisana jest Sapa, a raz Sa Pa. Tak czy inaczej, miejsce idealne dla miłośników zieleni 🙂

  • Mrotschny

    Trochę szkoda tej pogody, szkoda trekkingu i Phan Xi Păng…
    Mam pytanie, orientujesz się może czy wejście na szczyt wiąże się z koniecznością wykupienia jakiegoś pozwolenia? Konieczności zabrania przewodnika?

    • Karolina | Worldwide Panda

      Nawet bardzo szkoda! Wejścia na Fansipan bym się nie podjęła, ale wydaje mi się, że pozwolenie nie jest potrzebne, przewodnik też nie, chociaż na miejscu pewnie wszyscy próbowaliby Cię przekonać, że bez przewodnika to się nie da 😉

  • Olka

    No cóż, na pogodę wpływu nie mamy. Szkoda, że w Sapa trafiła Wam się akurat taka wyjątkowo mało sprzyjająca (choć ustrzelona zdjęcia i tak pokazują piękno tamtejszych krajobrazów).

    • Karolina | Worldwide Panda

      Na szczęście potem było już tylko lepiej 🙂 chociaż akurat nie w górach. Taka mała złośliwość pogody 🙂

  • Asia

    Trekking po tarasach ryżowych? To zdecydowanie coś dla nas! Może wreszcie się wybierzemy do Wietnamu, coraz więcej mamy tam do zobaczenia 🙂

  • Marcel

    Sapa nawet w deszczu wygląda obłędnie – niestety zdążyłam zobaczyć tylko południowy Wietnam, dlatego te rejony są nadal na mojej liście 🙂

  • Monika | Podróżowisko.pl

    Współczuję pogody i tego, że nie mieliście szans na trekking… Nam we wrześniu kilka dni tam zaplanowanych zapowiadało się bardzo podobnie – po przyjeździe nad ranem ulice zamienione były w rzeki, zanim doszliśmy do hotelu byliśmy całkowicie przemoczeni, mimo że mieliśmy kupione w Hanoi peleryny. Później na szczęście jednak było lepiej i nawet pojeździliśmy po okolicy wynajętym skuterem. Oby następnym razem się Wam poszczęściło, bo okolica wygląda niesamowicie. Polecam termin wrześniowy – zaczynają się wtedy zbiory ryżu, a pola wyglądają bajecznie w tym żółto-zielonym kolorze 🙂 Co prawda tekst o Sapie u mnie dopiero powstanie, ale zapraszam do zajrzenia wkrótce – będzie sporo zdjęć tarasów, selekcja już dokonana! 😉

    • Karolina | Worldwide Panda

      Będę polować na Twój tekst! Skoro nie naoglądałam się pól ryżowych w Sapie, to przynajmniej pooglądam na Twoim blogu 🙂 znajoma była w Wietnamie w tym samym terminie co ja i podobno 2 dni później w Sapie była już piękna pogoda 😉

  • Ilona

    My Sa Pę odwiedziliśmy w porze deszczowej (przełom lipca i sierpnia) i mieliśmy przepiękną pogodę. Z całego wyjazdu do Wietnamu właśnie ta wycieczka najbardziej zapadła mi w pamięć. Pola ryżowe w promieniach słońca są cudowne, miejscowi ludzie w ludowych strojach i biedne dzieci sprzedające pamiątki to doświadczenia, które skłoniły mnie do niejednej refleksji, na temat własnego życia…Sa Pa jest PIĘKNA, będąc w Wietnamie nie można jej ominąć…no chyba, że non stop leje 🙂 Pozdrawiam z równika 🙂

    • Karolina | Worldwide Panda

      To najlepszy dowód na to, że pogoda oszalała 🙂 zazdroszczę tego słońca, to musiał być niesamowity widok! Kiedyś tam jeszcze wrócę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: