• Europa,  Włochy

    Niespodziewana Wenecja

    Pewnego wieczoru nad jeziorem Garda odbyliśmy przyspieszony kurs geografii północy Włoch. Prognoza pogody była bezlitosna: będzie lało. Mapa, aplikacja z prognozą pogody i jedziemy z tematem. Gdzie miało padać? Wszędzie. Z wyjątkiem Wenecji. To co? Jedziemy do Wenecji? Jedziemy. No i pojechaliśmy. Zdążyliśmy wygooglować dwie rzeczy: najtańszy parking (Tronchetto) i taras widokowy. A cała reszta była bardzo spontaniczna. Rzadko zdarza mi się tak bardzo nie przygotować do zwiedzania, ale tym razem mi to nie przeszkadzało. Bo najfajniejsze w Wenecji jest gubienie się w uliczkach, odnajdywanie na placykach (klasyczny schemat kościół-plac-kawiarnia) i przechodzenie przez mostki. Zwiedzanie zabytków i tak nie miałoby większego sensu, bo tego dnia do Wenecji przyjechali chyba wszyscy.…

  • Azja,  Tajlandia

    Railay Beach – raj na Ziemi

    W poszukiwaniu idealnej tajskiej plaży jak z katalogu biura podróży, płyniemy na Railay Beach. Dwa razy i o jakieś 32 za mało. Płyniemy drewnianą łódeczką z silnikiem z samochodu i wysiadamy na wspaniałej, przepięknej, cudownej plaży. Podróże tajską łódeczką uświadamiają mnie dlaczego w całym Ao Nang sprzedaje się wodoodporne torby i jednocześnie zmuszają do refleksji dlaczego jeszcze takiej nie mam. Otóż, z tajskiej łódeczki nie wysiada się na plaży, tylko prosto do morza. Nawet zadarcie kiecki nie pomoże, bo jak przyjdzie fala to i tyłek mokry i plecak mokry i człowiek cały mokry. Ale do sedna… Internet straszył mnie, że to rajskie Railay to takie komercyjne, bo luksusowe hotele psują…

  • Azja,  Tajlandia

    Rower w ruinie – Ayutthaya

    7:00 – dzwoni budzik. W Bangkoku boli jakoś mniej niż we Wrocławiu. 7:30 – ruszamy na dworzec Hua Lamphong. Wciąż lubię poranne spacery. O 7:30 chodniki są w miarę puste, a przeciskać musimy się tak naprawdę tylko przez stojące na chodniku maszyny wypiekające coś. Chyba nie zmieściły się w piekarni. Wielkie butle gazowe też się nie zmieściły. BHP ponad wszystko. 8:00 – docieramy na Hua Lamphong, który zupełnie nie wygląda azjatycko, ale nie jest to aż tak dziwne, jak już się doczyta, że projektowali go Włosi. Wchodzimy do środka i… trafiamy na COŚ. Przed nami rządek umundurowanych postaci stojących na baczność. Podróżni też stoją na baczność. Z głośników leci chyba…

  • Azja,  Zjednoczone Emiraty Arabskie

    Abu Dhabi & Sheikh Zayed Mosque

    Od samego początku planowania wyjazdu do Dubaju wiedziałam jedno: chcę pojechać do Abu Dabi. Naoglądałam się obrazków meczetu Szejka Zayeda w internecie i chciałam go zobaczyć. Meczet? Po co meczet? Po co jechać ponad 100km? Bo jest to przepiękny meczet. I przy okazji największy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, może pomieścić ponad 40 tysięcy ludzi. W projektowaniu, budowaniu i dekorowaniu brali udział specjaliści z całego świata, nie tylko tego islamskiego. W meczecie jest największy na świecie dywan i trzeci największy żyrandol na świecie. Liczby związane z meczetem imponują, więc polecam lekturę. I oglądanie obrazków, bo zdecydowanie jest to jeden z najpiękniejszych budynków jakie widziałam na świecie: Abu Dabi to nie tylko…

  • Europa,  Polska

    Łęknica, Bad Muskau, Łuk Mużakowa

    Byłam w sobotę na wycieczce. O, gdzie? W Łęknicy. Gdzie? No właśnie. Gdzie? Łęknica. Mużaków. Bad Muskau. Łuk Mużakowa. W sumie to może być wszędzie i nigdzie, chociaż Bad Muskau wskazuje bardziej na okolice Niemiec. Trop podjęty i jest to trop dobry. Łęknica leży zaraz przy autostradzie do Berlina (A18). Bad Muskau to nic innego jak Łęknica po drugiej stronie Nysy (która przez rzeczoną Łęknicę przepływa). Mużaków to to samo, co Bad Muskau, tylko po polsku. A Łuk Mużakowa to park krajobrazowy tuż obok. Bad Muskau: No dobra. Ale skąd ja to wszystko wzięłam? Otóż z gazety. Ściślej: z dodatku do Gazety Wyborczej o parkach województwa lubuskiego. Znalazłam u rodziców…