• Austria,  Bucket List,  Europa

    Bucket list: Weinachtsmarkt

    Świąteczny kicz jest bardzo bliski mojemu sercu. Swetry w renifery, skarpetki w bałwanki i wszystko to, co normalnym ludziom kojarzy się z totalnym brakiem gustu. Nikogo chyba nie zdziwi, jeśli do tego zestawu dodam jeszcze ogromną chęć pojechania na typowy niemiecki Weinachtsmarkt. Świąteczny kicz w najlepszym wydaniu. Mogę oficjalnie stwierdzić, że się udało. Jarmark świąteczny nie był co prawda niemiecki, ale austriacki, za to był przepiękny. I więcej niż jeden. Nie pchałabym się na jarmark świąteczny do Wiednia (500km), bo Drezno mam bliżej (200 km), gdyby nie moja koleżanka, tymczasowo mieszkająca w Ljubljanie. Chciałyśmy się spotkać i połowa drogi między Wrocławiem a Ljubljaną wypadła w Wiedniu. Jarmark świąteczny jest Wiedniem,…

  • Austria,  Bucket List,  Europa

    Bucket list: wrócić do Schönbrunn

    Miałam 8 lat i jechałam z rodzicami na wakacje do Słowenii. Albo wracałam z wakacji w Słowenii. Aż tak dobrze nie pamiętam. Pamiętam przystanek na zwiedzanie w Wiedniu. Pamiętam, że katedra bardzo mi się nie podobała. Za to pałac Schönbrunn to zupełnie co innego. Byłam zachwycona. Wielki pałac, komnaty pełne mebli i dekoracji. Właśnie te meble były najważniejsze. Od dziecka rozczarowują mnie pałace i zamki, w których jest pusto i wiatr hula. W Schönbrunn mogłam sobie wyobrażać jak wyglądałocodzienne życie, co robili mieszkańcy pałacu, gdzie siedziała księżniczka Sissi (której byłam fanką dzięki bajce oglądanej namiętnie w telewizji). Pamiętam, że spieszyło nam się, więc rodzice wybrali krótszą wersję zwiedzania. Ku mojemu…

  • Bucket List,  Europa

    Bucket list: Matterhorn

    Ostrzeżenie: ten post nie zawiera wspinaczki wysokogórskiej. I nie jest sponsorowany przez producentów czekolady. A szkoda. Trójkątna góra. Matterhorn. Szczyt, którzy znają chyba wszyscy, a na pewno Ci, którzy choć raz przyjrzeli się opakowaniu Toblerone zanim pochłonęli całą zawartość. Chociaż dla mnie kształt samej czekolady Toblerone zawsze był bardziej fascynujący, niż kartonik w którym się znajdowała. I sreberko mnie drażniło, bo strasznie się darło. O czym to ja… Trójkątna góra! Matterhorn był na moim mentalnym bucket list od zawsze (jak ktoś wie, jak przetłumaczyć bucket list inaczej niż lista rzeczy do zrobienia przed śmiercią, to poproszę. Za Toblerone). I oto dowód, że ja i Matterhorn znaleźliśmy się wystarczająco blisko siebie,…