Świąteczny kicz jest bardzo bliski mojemu sercu. Swetry w renifery, skarpetki w bałwanki i wszystko to, co normalnym ludziom kojarzy się z totalnym brakiem gustu. Nikogo chyba nie zdziwi, jeśli do tego zestawu dodam jeszcze ogromną chęć pojechania na typowy niemiecki Weinachtsmarkt. Świąteczny kicz w najlepszym wydaniu. Mogę oficjalnie stwierdzić, że się udało. Jarmark świąteczny nie był co prawda niemiecki, ale austriacki, za to był przepiękny. I więcej niż jeden.
Nie pchałabym się na jarmark świąteczny do Wiednia (500km), bo Drezno mam bliżej (200 km), gdyby nie moja koleżanka, tymczasowo mieszkająca w Ljubljanie. Chciałyśmy się spotkać i połowa drogi między Wrocławiem a Ljubljaną wypadła w Wiedniu.
Jarmark świąteczny jest Wiedniem, a Wiedeń jest jarmarkiem świątecznym. Jarmarki są wszędzie. Największy i najbardziej zatłoczony – pod Ratuszem (i lodowisko jest!). Mniejsze, ale równie urokliwe, na uliczkach starego miasta. Całkiem przestronny, z fantastyczną choinką z sanek – przed Belwederem. Oprócz tego na Karlsplatz, na Maria-Theresien Platz między muzeum Historii Sztuki a Historii Naturalnej i oczywiście pod Schonbrunn, gdzie ciągną takie tłumy, że ledwo można wsiąść do metra. Tak, na każdym jest to samo. Tak, przeszłyśmy wszystkie wymienione. I jeszcze jeden, ten który zrobił na mnie największe wrażenie: na Enkplatz. Nie trafiłybyśmy tam, gdyby obok nie było nasze Airbnb.




Schönbrunn
Dlaczego jarmark na Enkplatz był tak wyjątkowy? Uwaga, wizualizujemy: wieczór, kościół, przed kościołem plac. Kościół oświetlony, ale nie tak zwyczajnie, tylko w gwiazdki. A na placyku przed kościołem jakieś 10 jasnoszarych budek i grająca w tle świąteczna muzyka. Czyż to nie jest piękne? Czyż to nie jest cudowne, że jarmarki świąteczne są nie tylko dla turystów (jak trafnie zauważyła moja koleżanka, na jarmarkach w centrum ciężko było usłyszeć niemiecki)? Enkplazt to naprawdę nie jest centrum wszechświata, prawdopodobnie byłyśmy tam jedynymi turystkami i to przez zupełny przypadek. I zdecydowanie było warto.


No Comments
Iwona
Jeśli chodzi o świąteczne jarmarki to u mnie (i myślę, że nie tylko) Wiedeń wygrywa! Cudowna atmosfera!
zwiedzaki.pl.tl
Choinka z sanek i końska orkiestra to niezły czad 😀 Też chyba jestem fanką kiczu, bo jarmarki świąteczne to jest coś, co musi być w święta i kropka.
Po0zdrawiam 🙂
Asia
Nie widziałam austriackiego świątecznego jarmarku, tylko niemieckie – w Darmstadt (pierwszy raz!), Aachen (chyba najfajniejszy!) i Kolonii (największy i najbardziej spektakularny!) – ale, patrząc po zdjęciach, wydaje mi się, że na austriackim panuje bardzo podobny klimat! 🙂
worldwidepanda
Byłam kiedyś w Dortmundzie na jarmarku świątecznym i faktycznie było podobnie 🙂 temu w Wiedniu klimatu zdecydowanie dodaje architektura
balkanyrudej
W Wiedniu, pod Ratuszem bywałam tylko podczas letniego festiwalu, ale nigdy nie udało mi się tam wybrać zimą. A szkoda, bo jarmark świąteczny musi mieć tam niepowtarzalny klimat.
worldwidepanda
jest jak z bajki 🙂 zupełnie inne wrażenie niż latem 🙂