Asia,  Vietnam

Vietnam: Ha Long Bay

Żaden wyjazd do Wietnamu nie może się odbyć bez wycieczki do zatoki Ha Long. Żaden. Chyba, że ktoś leci tylko na południe kraju, wtedy mogę mu wybaczyć. Ewentualnie.

You can’t go to Vietnam and skip Ha Long Bay. You just can’t. Maybe I’ll forgive you if you’re going only to the south. Maybe.

DSC_1445.jpg

Zatokę Ha Long tłumaczy się bardzo pięknie i romantycznie jako Zatokę Lądującego Smoka i ten lądujący smok jest odmieniany przez wszystkie przypadki w tytułach artkułów, postów, filmów i w nazwach wycieczek, więc ja będę się trzymać wietnamskiego Ha Long. Krócej jest. Właściwie skąd wziął się lądujący smok? Oczywiście z legendy (tak jak w przypadku Trzech Sióstr – klik). Legenda jest mniej więcej taka: dawno dawno temu, Wietnamczycy tłukli się z najeźdźcami i łaskawi bogowie zesłali im na pomoc smoki plujące klejnotami (serio?). Klejnoty powpadały do wody, do tego doszła szczypta magii (Maggi, hehe) i wyrosły z nich przepiękne góry, na które powpadały statki wrogów. Wietnamczycy wygrali, smokom się spodobało i uznały, że zostaną. Matka smok stwierdziła, że wyląduje właśnie w tej a nie innej części Zatoki Tonkińskiej i to ta część stała się zatoką Ha Long.

“Ha Long Bay” translates to: the bay where the dragon descends into. How romantic. Because Internet is full of “where a dragon descends” titles, I will stick to Ha Long. It’s shorter. But why is this dragon descending? Of course there’s a story. There always is (remember the one about Three Sisters? Click here). And it goes more or less like this: long, long time ago, Vietnamese people where fighting with an invader and gods sent dragons to help them. Dragons which were spitting jewels (seriously?). These jewels ended up in water and with a bit of magic transformed into rocky mountains on which invadors ships’ crashed. Vietnam won, dragons decided they could stay. Mother of the dragons landed in this one part of the Gulf of Tonkin which is now called Ha Long.DSC_1407.jpg

Inna wersja, którą gdzieś słyszałam, głosi że smok postanowił wylądować na ziemi, tak machnął ogonem, że porozwalał góry i w ten sposób powstały gigantyczne skały w zatoce. Ta wersja ma trochę więcej sensu niż smoki plujące klejnotami. Smoki mają ziać ogniem, a nie dostawą kamyczków do pierścionków…

Another version of the legend says that a dragon decided to land on the ground and he hit the mountains so hard with his tail, that they broke into million pieces and that’s how the huge rocks were created. This story has a bit more sense. Has anyone seen dragons spitting jewels? They should breath fire, not spit sparkly rocks for rings.

DSC_1439

Skoro udało nam się wylądować na ziemi, to przejdźmy do konkretów: o co chodzi z tą zatoką i czemu trzeba ją zobaczyć? Otóż Ha Long to prawie 2000 wysp-gór na 1500 km2. 1,33 wyspy na 1km2! Więcej wysp niż kilometrów. Do tego groty, jaskinie i mnóstwo zieleni, bo każda wapienna skała jest porośnięta lasem deszczowym. Ktoś mądry uznał, że trzeba to wpisać na listę światowego dziedzictwa UNESCO, szkoda tylko że Wietnamczycy nie dbają jakoś przesadnie o środowisko… W wodach zatoki jest mnóstwo śmieci, chociaż możliwe, że zgodnie z tym co mówił nam przewodnik, wielka ilość śmieci (i meduz) pojawiła się po sztormie, który przyniósł je z otwartego morza.

Ok, now that we have landed, let’s talk about the bay. Why is it worth visiting? Well, Ha Long Bay consists of almost 2000 rocky islands on 1500 square kilometers area. 1.33 island per 1 square kilometer! More islands than sq km. Plus grottos, caves and lots of green – each rock is covered with tropical forest. Someone smart decided to put this area on the UNESCO heritage list. Unfortunately Vietnamese people are not the best when it comes to caring about the environment. The bay is full of litter, but maybe, according to our guide, it was so bad because of the storm which brought trash (and jellyfish) from the open sea.DSC_1413.jpg

Do Ha Long docieramy w południe. Słońce praży niemiłosiernie, a my jesteśmy przeszczęśliwi. Dwa dni mokliśmy w Sapie, a tu słońce! Niebieskie niebo! Niebieskie niebo w zatoce Ha Long jest rzadkością, zazwyczaj jest szaro i pochmurno. Jeśli bogowie Wietnamu uznali, że żeby mieć bezchmurne niebo w Ha Long, trzeba najpierw zmoknąć w Sapie, to ok, zgadzam się. Wapienne skały na tle niebieskiego nieba robią niesamowite wrażenie. Po co ja tyle piszę, OBRAZKI:

We arrived in Ha Long around noon. Sun was burning our skin and we were extremely happy. After 2 days of heavy rain in Sapa, we finally saw the sun! And blue sky! Blue sky is not a common thing in Ha Long Bay. It’s usually grey and foggy. If gods of Vietnam decided that we have to get wet in Sapa to enjoy sunshine in Ha Long Bay, I’m fine with it. The scenery was breathtaking. Why am I still writing? Here are the pictures:

DSC_1402DSC_1415DSC_1424DSC_1437DSC_1440

Byliśmy na wycieczce zorganizowanej, a wwycieczka zorganizowana nie liczy się bez próby sprzedania czegoś. Tym razem są to perły. Dopływamy do fermy pereł. Pani Wietnamka bardzo stara się wytłumaczyć nam jak powstają perły hodowlane, pyta czy rozumiemy, a mi grzecznie przytakujemy, bo chyba każdy ma już dość vietglisha. Pani pokazuje i objaśnia, wyciąga ostrygi, pokazuje czary, a na koniec wyciąga z ostrygi perłę. Spoko, nigdy czegoś takiego nie widziałam, mi pasuje. Wychodzimy oczywiście przez sklep z biżuterią z perłami.

We were on an organized trip and you can’t have an organised trip without someone trying to sell you something. These time: pearls. Our boat arrived at the pearl farm, where a Vietnamese lady tried to explain how artificial pearls are made. We pretended that we understood everything, but everyone was simply tired of the Vietglish. She showed us oysters, showed some magic and in the end she opened and oyster and took a pearl out of it. I have never seen it before, so I was ok with it. The exit was obviously through a jewelry store.

DSC_1516DSC_1524

Potem jeszcze kajaki i pływanie, które jest trochę na ostatnią chwilę, bo słońce już zachodzi. Sztorm oprócz śmieci przywiał też meduzy, więc obsługa stoi na pokładzie i co chwilę krzyczy do taplających się w wodzie, żeby albo uciekali albo się nie ruszali, bo oto płynie meduza. Milusio.

There was time for canoeing and swimming during the sunset. The storm brought not only plastic bottles and other trash, but also jellyfish, so the crew stayed on board and every few second scream “jellyfish! Get out!” or “jellyfish! To the right!”. Sweet.

DSC_0025DSC_0042

Następnego dnia atrakcją jest jaskinia. Jaskinia o nazwie Surprising, zamiennie z Amazing. Duża, fajna, robi wrażenie i owszem, jest amazing.

The next day’s main attraction was a cave. A cave named Surprising or Amazing, how you wish. It was big, cool and impressive and amazing.

20171013_083003.jpg

Po jaskini ostatni smażing na pokładzie i niestety odwrót do portu. A podczas smażingu dowiaduję się, że nasza rezerwacja w kolejnym celu podróży – Ninh Binh – została odwołana z powodu klęski żywiołowej w postaci powodzi. Robi się ciekawie, ale o tym w następnym odcinku.

We sun bathed for a bit and during these lazy hour on the sundeck, I found out that our bookin in the next destination was cancelled due to a natural disaster. A flood, to be more precise. It got quite interesting, but I’ll tell more in the next post!

DSC_0058DSC_0087

Jak zobaczyć zatokę Ha Long? Najpopularniejsza i najprostsza opcja to rejs. Rejs trwa albo 2 dni 1 noc (tak naprawdę 24h) albo 3 dni 2 noce (czyli pewnie 48h). Ceny ponoć zaczynają się od 60 USD od osoby za 2 dni i ponoć można to utargować rezerwując rejs w hotelu. Prędzej dostałabym zawału, niż załatwiła sobie wycieczkę będąc już w Wietnamie. Nasz rejs znalazłam na Bookingu! Miał naprawdę dobre opinie (a nie jest to wcale oczywiste, statki często są mocno zużyte) i cena nie była bardzo szalona (80 USD od osoby plus 30 USD od osoby za transfer Hanoi – Ha Long – Hanoi). Mój wybór był strzałem w dziesiątkę. Naczytałam się kiepskich opinii, naoglądałam się zdjęć statków z pasażerem Nostromo (grzybem) w łazience, a naszemu Rosa Cruise naprawdę nie mogłam nic zarzucić. Obsługa super, jedzenia aż za dużo, kajuty bardzo fajne, statek (Rosa Butique) super. Żyć nie umierać i smażyć się na leżaku podziwiając widoki.

How to get to Ha Long Bay? The easiest way is to book a cruise. The most popular options are 2 days 1 night (in fact 24 hours) and 3 days 2 nights (48 hours, I guess).Prices start about 60 USD per person for 2D1N if you haggle a bit and you can book a cruise in any hotel in Vietnam. If I had to wait till our arrival, I’d get a heart attack. I found our cruise on Booking. Com! It had really good reviews (and it’s not that obvious, boats are usually pretty old) and the price was ok (80 USD per person for 2D1N plus 30 USD per person for the shuttle Hanoi – Ha Long – Hanoi). I’ve heard many bad things about cruises in Ha Long Bay, saw way too many photos of terrible bathrooms, but our Rosa Cruise was really good. The crew was nice, there was waaay to much food, rooms were really nice and the whole boat was really great.

DSC_00072017-10-12 12.49.31

Ważne informacje:

W cenie rejsu jest wyżywienie, ale napoje są dodatkowo płatne. Ceny bardziej światowe, niż wietnamskie – piwo 2 USD (wciąż przystępnie).

Transfer Hanoi – Ha Long trwa około 4-5 godzin.

Wycieczki wyglądają zazwyczaj tak samo: obiad, wypłynięcie, podziwianie widoków, wizyta na farmie pereł/w rybackiej wiosce, kajaki, pływanie, impreza, spać, śniadanie, podziwianie widoków, jaskinia, widoki, dziękujemy za uwagę. Tempo naprawdę duże, wszystko dzieje się szybko, wiele osób narzeka, że za szybko. Cóż, tak już jest, trzeba to przyjąć na klatę i napawać się widokami zamiast marudzić, że za szybko uciekają. Zatoka Ha Long to naprawdę ogromny obszar, więc nic dziwnego, że widzi się tylko jej kawałek.

Important info:

Food is included in the price of the cruise, but drinks are not. Prices are higher than usually in Vietnam, but still ok. 1 beer – 2 USD

Transfer from Hanoi to Ha Long takes about 4-5 hours.

All cruises are more or less the same: lunch, departure, admiring views, visit in the pearl farm or fishing village, canoeing, swimming, party, sleep, breakfast, admiring views, cave, views, thank you. There are many things in the itinerary and not that much time, so everyone is rushing and some people don’t like it. Well, you just have to accept that it looks how it looks and instead of complaining, focus on the views. Ha Long Bay is really huge, so it’s not surprising that you see only a part of it.

No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

%d bloggers like this: