Europa,  Polska

Łęknica, Bad Muskau, Łuk Mużakowa

  • Byłam w sobotę na wycieczce.
  • O, gdzie?
  • W Łęknicy.
  • Gdzie?

No właśnie. Gdzie? Łęknica. Mużaków. Bad Muskau. Łuk Mużakowa. W sumie to może być wszędzie i nigdzie, chociaż Bad Muskau wskazuje bardziej na okolice Niemiec. Trop podjęty i jest to trop dobry. Łęknica leży zaraz przy autostradzie do Berlina (A18). Bad Muskau to nic innego jak Łęknica po drugiej stronie Nysy (która przez rzeczoną Łęknicę przepływa). Mużaków to to samo, co Bad Muskau, tylko po polsku. A Łuk Mużakowa to park krajobrazowy tuż obok.

Bad Muskau:20160723_144805_HDR20160723_145012_HDR20160723_145103_HDR

No dobra. Ale skąd ja to wszystko wzięłam? Otóż z gazety. Ściślej: z dodatku do Gazety Wyborczej o parkach województwa lubuskiego. Znalazłam u rodziców w koszu na gazety, przejrzałam, zobaczyłam park, zamek i uznałabym, że chętnie bym pojechała.

Wątpliwości rozwiane, wyruszamy na wycieczkę. Wycieczkę jednodniową, jednosobotnią nawet. Ruszamy z rana, czyli o 9. Kanapki zapakowane, woda jest, zapinamy pasy, ruszamy, stój, wróć, gazetka została w domu. Wracamy po gazetkę, dolewamy oleju, jedziemy. A4, kierunek Jędrzychowice, A18, kierunek Berlin i zjeżdżamy na drogę numer 12, zjazd na Trzebiel i Łęknicę. Jedziemy przed siebie i wjeżdżamy do Łęknicy pierwszym zjazdem, tak jak wskazują drogowskazy i strzałka na bazar Manhattan.

Bazar Manhattan w sobotę wydawał się być centrum życia Łęknicy, całej gminy, powiatu, województwa i wszechświata. Stoisko na stoisku, towar wszelki, Zigaretten, kransalen ogrodowen i koszulki z napisem Yakuza. Poza bazarem Manhattan są też stacje benzynowe. Dużo stacji benzynowych. Chyba najwięcej stacji benzynowych w przeliczeniu na jednego mieszkańca w Polsce, jak nie w Europie, jak nie na całym świecie. Przepraszam, macie tu gdzieś kawę? Kawa jest, całkiem nienajgorsza, w Kompot&Cafe Bistro przy wspomnianym bazarze Manhattan. Kawa może i ok, wystrój też, ale zapach tłuszczu na którym niejeden schabowy się usmażył jakoś nie zachęcał do obiadu. Ale my nie na bazar i nie na kawę tutaj. Szukamy parku. I zamku. I rowerów, żeby po parku jeździć.

Z pomocą gazetki i Google Maps trafiamy na parking. Parkingiem jest skoszone pole. Obok szalecik. Przepraszam, czy tu się płaci? Przepraszam, którędy do parku? Okazuje się, że z parkingu w lewo. No to idziemy, znajdujemy budkę:

  • Dzień dobry, jakąś mapkę u Pana znajdziemy?
  • Yhym
  • A po ile u Pana taka mapka?
  • Trzy
  • A rowery można gdzieś wypożyczyć?
  • W tamtym domu

No to wypożyczyliśmy rowery w tamtym domu od Pani Jadwigi, 10 zł za trzy godziny. 11:00 nie jest najszczęśliwszą godziną, bo Pani Jadwiga ilość towaru ma do wyczerpania zapasów, ale dla nas rowery się znalazły. Jedziemy. Czy możemy wprowadzić wypożyczalnię rowerów w każdym takim parku? Jedzie człowiek nad Nysą, potem przez mostek, koło klombów, nie zauważa gdzie rowerować nie wolno, potem koło rododendronów (szkoda, że przekwitły), wokół nowego zamku, wokół starego zamku, przez mostek, w górę, po lesie, je kanapkę z widokiem, zjeżdża na dół, wraca do Pani Jadwigi. Tempem ślimaka na urlopie i z jedzeniem kanapek na wzgórzu z widokiem w dwie godziny jesteśmy po zwiedzaniu. Oddajemy rowery Pani Jadwidze i wracamy eksplorować park pieszo.2016-07-23 12.31.50 HDR2016-07-23 12.33.20 HDR2016-07-23 12.34.55-1

2016-07-23 12.42.31 HDR
Nie wiem co to, ale szkoda, że przekwitło.
2016-07-23 13.29.51
Piknik z widokiem.

2016-07-23 12.52.28 HDR

Park ma nawet swoją nazwę, jest Parkiem Mużakowskim. Leży sobie i w Polsce, i w Niemczech, bo tak wymyśliła przepływająca tam Nysa. Założyciel o wielu imionach,  Hermann Ludwig Heinrich von Pückler-Muskau, tak zafascynował się ogrodami, że zachciało mu się własnego i do efektu końcowego dążył 30 lat. A jaki jest ten efekt końcowy? Cóż. Rozległy. Niemiecka część to ta ładniejsza, gdzie dużo kwiatków i dwa zamki. Polska część to “park naturalistyczny”, jak przeczytałam w gazetce, czyli moim zdaniem “gdzie wyrosło, tam zostało”. Piękne są widoczki z pagórków, ładne mosty na Nysie, ale trawę mogliby skosić no i podlać trochę. W końcu lato jest, szczyt sezonu, a tam chwasty na 30cm. Nie wypada. Zwłaszcza, że całość jest wpisana na Listę światowego dziedzictwa UNESCO, więc wypada chociaż podlać. Nie da się też ukryć, że najpiękniej musi być tam w maju, bo wtedy kwitną rododendrony, a rododendronów po niemieckiej stronie parku nie brakuje. Trochę szkoda, że nie załapaliśmy się na nie.

2016-07-23 12.56.54
Stary zamek. 
2016-07-23 12.59.21
Nowy zamek.
2016-07-23 13.06.56
Nowy zamek.20160723_131632_HDR

20160723_143031_HDR20160723_143351_HDR20160723_143212_HDR20160723_143146_HDR

Pozwiedzali, znaleźli obiad, wciąż jest wcześnie. Zaglądamy do gazetki: Geopark Łuk Mużakowa. Ok, znajdźmy to. I tu zaczynają się schody. Gazetka twierdzi, że dobrze oznakowane. Chyba dla pieszych. Drogowskazy zmuszają do maksymalnej prędkości pojazdu 30 km/h i do wytężania wzroku, bo literki malutkie, oj malutkie. Udaje się, jest Geopark.

Czym jest Geopark? Dawno, dawno temu, w XX wieku na terenach obecnego Geoparku wydobywano węgiel brunatny. Wydobywano i wydobywać przestano, a zniszczone środowisko zostało. Rekultywacja terenu sprawiła, że pojawiły się jeziorka, a przez teren dawnej kopalni poprowadzono ścieżkę spacerową. Tutaj też przydałby się rower, niestety Pani Jadwiga nie otworzyła filii pod Geoparkiem, a szkoda. Ścieżka ma 5 km długości i nie jest pętlą, czyli po pozostawiony na parkingu samochód trzeba wrócić tą samą drogą. Warto? Warto. Bo w Geoparku jest miejscami jak na Marsie: czerwona ziemia, dziwne formacje skalne, woda, brunatne jeziora i inne niecodzienne twory. Nie wiedzieliśmy czego się spodziewać, pojechaliśmy spontanicznie i było warto. Ze ścieżki można zboczyć, zejść schodkami nad jezioro z czerwoną wodą. Inne schodki poprowadzą na łachę piachu pod dziwnymi piasczystymi tworami. Można się też dokształcić z tablic informacyjnych i na przykład dowiedzieć, że pH wód Geoparku to 2,8. Cóż, trochę kwaśno, więc nie ma się co dziwić, że z wody wystają wyschnięte pnie drzew. Marsjańskie obrazki niech mówią same za siebie:

Czy warto było jechać? TAK.

 

Informacje praktyczne:

Kiedy jechać? Lato jest ok, ale wiosną, gdy wszystko kwitnie (patrz: rododendrony) w Parku Mużakowskim musi być przepięknie. Złotą polską jesienią pewnie też jest nieźle.

Na ile? Oba miejsca można zwiedzić w jeden dzień. Nam zajęło to czas od 11 do 19, tempem ślimaka na urlopie, z przystankiem na kawę w knajpie i z obiadem

Za ile? Wstęp do Parku Mużakowskiego jest bezpłatny. W Nowym Zamku są wystawy, płatne. Wstęp do Geoparku również za darmo. Parkingi po polskiej stronie darmowe.

Gdzie zjeść? Ulegliśmy reklamie na płocie Pani Jadwigi i pojechaliśmy do Gospody Mużakowskiej. Dobre było, nie żałowaliśmy. Gnocchi z polędwiczką i suszonymi grzybami – porcja bardzo konkretna, pierogów z jagodami zawsze jest za mało. W samym Parku Mużakowskim jest knajpka, ale po stronie niemieckiej, więc ceny w Euro.

Uwagi: jeżeli ma się możliwość, warto wziąć własne rowery. W Geoparku bardzo by się przydały.

 

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: