Azja,  Malezja

Cameron Highlands – co robią Szkoci w Malezji?

Wszyscy lubimy ładne widoczki, prawda? Dla ładnych widoczków warto ochłodzić się o kilkanaście stopni, umęczyć się w autobusie na bardzo krętej górskiej drodze i trochę zmoknąć. Zwłaszcza, jeśli te widoczki to pola herbaciane w Cameron Highlands.

To Malezja czy Wietnam?

Do Cameron Highlands dojeżdżamy wspomnianym autobusem z George Town i od razu po przyjeździe mam deja vu:

  1. Pada
  2. Jest niecałe 20 stopni
  3. Czuję się jak w górskim kurorcie

Czy to Sapa? Nie. Tanah Rata, ale wrażenia podobne.

Tanah Rata

Do Cameron Highlands jedzie się oglądać pola herbaciane i jedna noc w Tanah Rata w zupełności wystarczy. Chyba że ktoś planuje dodatkowy trekking. Samo miasteczko nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia. Niewiele tam jest, nawet o dobre jedzenie ciężko. Zwłaszcza gdy trzy polecane knajpy są zamknięte. Ale to wszystko nie ma znaczenia w obliczu widoków jak z reklamy herbaty. Właśnie herbatą Cameron Highlands stoi od prawie 100 lat.

Herbaciane krzaczki oglądamy w ramach zorganizowanej wycieczki. Zaczynamy od Mossy Forest, a raczej krótkiego spaceru po drewnianych pomostach przez omszały las. Nasz przemiły przewodnik daje nam krótką lekcję botaniki, z której wniosek jest prosty: malezyjska przyroda albo Cię zabije, albo uleczy, raczej nie ma nic pomiędzy.

Mossy Forest

Szkocja, Holandia czy Malezja?

Las lasem, ale czas na plantacje herbaty. O co tyle hałasu? Ano o to:

Tea plantation

To akurat plantacja BOH, największego producenta herbaty w Malezjii. Naprawdę smacznej herbaty, aczkolwiek specjalistą nie jestem. BOH zostało założone przez szkocką rodzinę w 1929 roku i wciąż do tej rodziny należy. Działa trochę jak korpo z benefitami, oferując pracownikom zakwaterowanie, szkołę dla dzieci i świątynie kilku wyznań.

Cameron Highlands

Zorganizowane wycieczki mają to do siebie, że wciskają kompletnie niepotrzebne atrakcje. Tak trafiamy na farmę motyli i na plantację truskawek. Chętnie zamieniłabym obie rzeczy na więcej herbacianych krzaczków. Na szczęście byłam mentalnie przygotowana na wycieczkowy program, więc daleka jestem od narzekania. Tak czy inaczej, plantację truskawek zorganizowali sobie całkiem sprytnie. Schylać się za dużo nie trzeba i samo się podlewa. A gdyby ktoś pytał, to sadzonki są holenderskie, bo dłużej owocują.

strawberries farm

Wiedza bezużyteczna:

Krzew herbaty jest tak naprawdę drzewem. Gdyby go nie przycinać, rósłby do góry. A jest krzakiem, żeby wygodniej było zbierać herbatę.

BOH tea plantation

Informacje praktyczne:

  • od 1 marca 2019 wprowadzono dodatkową opłatę 30 MYR (30 PLN) za wstęp do Mossy Forest. Moim zdaniem dość wygórowana kwota.
  • wycieczka półdniowa kosztuje mniej więcej 40-50 MYR (40-50 PLN). Nasz kierowca na dzień dobry zapytał kto ma o której autobus dalej w świat, wszyscy zdążyliśmy.

8 komentarzy

  • Aneta

    Pierwsze zdjęcia faktycznie kojarzy mi się z Sapa. Ale później już czuję się jakbym była w innych zakątkach świata. Pola herbaciane cudne, a zdjęcie z mgłą to już istna fotograficzna poezja.

    • Karolina | Worldwide Panda

      Dziękuję 🙂 dla mnie to były pierwsze odwiedzone pola herbaciane, pewnie kolejne będą kojarzyły mi się właśnie z Malezją 😉 ale póki co są jedyne w swoim rodzaju!

  • Olka

    Pogoda może Wam się idealna nie trafiła. Ale te krajobrazy są tak zachwycające, że nawet przy chmurach i deszczu prezentują się wspaniale 🙂

    • Karolina | Worldwide Panda

      Jak na moje szczęście do pogody, to było naprawdę super 😀 akurat przestało padać na ten krótki czas oglądania plantacji herbaty, więc nie narzekam 😉

  • Irena-Hooltayewpodrozy

    Malezja jest chyba najmniej ciekawym krajem w tym rejonie.
    Prowadzi się tam rabunkową gospodarkę, wycina lasy.
    No cóż, ale jak już tam jesteśmy warto zobaczyc pola herbaciane,chociaż osobiście bardziej podobały mi się w Tajlandii, czy Wietnamie. W tym rejonie krajobraz jest bardzo zdewastowany przez niezliczoną ilośc namiotów z truskawkami. Nie wygląda to fajnie,ale pomysł na ich uprawę fajny,schylac się nie trzeba.
    Jakby nosem nie kręcic, to jednak Cameron Highlands trzeba zobaczyc.
    Pozdrawiam-)

    • Karolina | Worldwide Panda

      W Tajlandii i Wietnamie akurat nie miałam okazji zobaczyć pól herbacianych, może innym razem 🙂 faktycznie namioty z truskawkami psują krajobraz, podobnie jak potężne budynki, które nijak nie pasują do wzgórz. Natomiast same krzewy herbaciane robią wrażenie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: