Azja,  Malezja

Co robić na Langkawi – kolejność dowolna

Langkawi można kochać albo nienawidzić. Albo uznać, że jest naprawdę OK i ma fantastyczne zachody słońca. Jestem w tej trzeciej grupie. O tym, że świat nie zawsze musi być rajską plażą już napisałam. Teraz będzie krótko, zwięźle i na temat. Co robić na Langkawi? Można robić wiele. Kolejność dowolna i przypadkowa.

Wynajmij samochód i objedź wyspę

Ruch lewostronny i malezyjska myśl motoryzacyjna mogą nie być mokrym snem każdego kierowcy, ale uwierzcie mi – warto spróbować i objechać wyspę. W końcu zawsze to lepiej zaznajamiać się z ruchem lewostronnym, kiedy po prostu jeździ się w kółko po małym kawałku lądu. No i gdzie jeszcze będziecie mieli okazję poprowadzić Peroduę Alzę albo Protona Sagę? No właśnie. Polecam. Proton z Kasina Car Rental też się poleca. Było uczciwie.

Zrób sobie selfie z orłem

Orzeł jest symbolem Langkawi, ale taki zwykły przecież nie wystarczy. Lepiej wybudować molo w kształcie gwiazdy i postawić na nim orła. Jest wielki. Jest paskudny. Jest tandetny. Musicie go zobaczyć.

Spróbuj dojść do wodospadu

Durian Waterfall jest w dżungli. Dżungla jest w górzystym terenie. W dżungli jest gorąco i duszno. To nie jest dobre połączenie. Mi wystarczyła połowa drogi, żeby mój organizm stwierdził “Nie ma takiej ilości wody, która mi to wynagrodzi”. Może Wam pójdzie lepiej. To nie był koniec wodospadu. Chyba powinnam napisać “początek”. Nieważne. To był środek.

Pojedź na rajską plażę z widokiem na cementownię

Tylko nie przekrocz niewidzialnej granicy drogiego hotelu, bo wygoni Cię ochroniarz. Przejrzałam wszystkie zdjęcia i do tej pory nie rozumiem, jakim cudem nie uwieczniłam cementowni. Znalazła się tylko na kawałku filmiku, więc oto cementownia:

Zobacz wielkie głazy

To punkt widokowy na północy wyspy z zejściem na plażę. Trochę Seszele, trochę nie, widok z góry fajny, z dołu też.

Zobacz zachód słońca w Hidden

Hidden, jak nazwa wskazuje, jest trochę hidden. Na szczęście rozdający ulotki Hiszpan skutecznie nas namówił na wizytę, a potem sami namówiliśmy się jeszcze 2 razy. I po raz pierwszy zjedliśmy pizzę w Azji. Polecam. W Hidden doświadczyłam najdziwniejszego zachodu słońca w życiu. Bezchmurne niebo cały dzień, bezchmurny zachód słońca, wszyscy rozwaleni na leżakach patrzą na morze. Aż nagle ktoś wstaje, odwraca się, zamiera, odwracają się wszyscy, zamierają, łapią piwo i biegną pod dach, zanim piwo rozcieńczy się od tropikalnej ulewy. Spektakularne widoki bez Photoshopa gwarantowane. Nawet obsługa robiła zdjęcia.

Langkawi Sky Bridge

Przez 5 dni z rzędu codziennie rano wychodziłam z domku i patrzyłam na chmury. Są? Nie ma? A szczyty? Są zachmurzone? I tak minęło 5 dni. 5 dnia się doczekałam momentu, w którym Langkawi Sky Bridge nie był w chmurach. Jak podróżujesz z projektantem mostów, to zwiedzasz mosty (i kładki, kładka to nie most). Muszę przyznać, ktoś tu umie robić biznes na turystyce. I to w widowiskowy sposób. Robią biznes kierowcy Graba, bo inaczej niż Grabem do kolejki gondolowej nie dojedziesz. Robią biznes sprzedawcy wszystkiego na dolnej stacji koleki. Robi biznes oczywiście sama kolejka i kładka. A kładka jest rekordzistą w swojej dziedzinie najdłuższego zakrzywionego podwieszonego przęsła na jednym pylonie. Fajna ta dziedzina, taka nie za szeroka. Cała impreza kosztuje w przeliczeniu jakieś 60 zł plus dojazd. Jak mnie ktoś zapyta, czy warto, to powiem, że warto. Ja po prostu lubię widoczki.

Znajdź swój widok z dramatyczną gałęzią

Ktoś znalazł przede mną. Ja tej gałęzi tam nie położyłam. Ale wyszło całkiem dramatycznie. Swoją drogą, to piękne miejsce było. Gdzieś obok plaży Pantai Kok.

To co? Wiecie już co robić na Langkawi? Spakowani? Świetnie. To które punkty odhaczycie?

9 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: