Zatoka Ha Long Bay. Leżę na leżaku, wygrzewam się w słońcu. Za kilka godzin będę w Hanoi, a następnego dnia rano pojadę do Ninh Binh. I będzie tak, jak w Ha Long, tylko zamiast wody będą pola ryżowe, a zamiast statku – rower. Leżę na leżaku, marzę o tych polach ryżowych i sprawdzam maila. Long story short: nocleg anulowany, Ninh Binh pod wodą, klęska żywiołowa, w hotelu zabraniają nam jechać do Ninh Binh, powódź, ponad 40 osób zginęło. W październiku na północy Wietnamu nie pada, mówili. Jest piątek, godzina 17:00. Opcje są dwie: albo zostajemy w Hanoi do niedzieli wieczorem, bo wtedy mamy samolot do Ho Chi Minh City albo…
-
-
Wietnam – oczekiwania vs rzeczywistość
Czas na kolejne (po Tajlandii) zderzenie oczekiwań z rzeczywistością. W tym odcinku Wietnam. Za stereotypy oczywiście z góry przepraszam. Oczekiwanie: październik jest najlepszym miesiącem na północny Wietnam Rzeczywistość: taaa… Miało być sucho, zwłaszcza w Sapie. Miała być pogoda idealna na trekking. Miało być pięknie również w Ninh Binh. A w zamian za to było niekończące się oberwanie chmury w Sapie i powódź w Ninh Binh. Za to w zatoce Ha Long, w której zazwyczaj jest szaro i pochmurno, było IDEALNIE. Najwyraźniej żyjemy w czasach, w których pogoda jest tak nieprzewidywalna, że równie dobrze można wróżyć z fusów zamiast ją przewidywać. Oczekiwanie: będzie dobre jedzenie Rzeczywistość: no nie powiem, że było niedobre,…
-
Railay Beach – raj na Ziemi
W poszukiwaniu idealnej tajskiej plaży jak z katalogu biura podróży, płyniemy na Railay Beach. Dwa razy i o jakieś 32 za mało. Płyniemy drewnianą łódeczką z silnikiem z samochodu i wysiadamy na wspaniałej, przepięknej, cudownej plaży. Podróże tajską łódeczką uświadamiają mnie dlaczego w całym Ao Nang sprzedaje się wodoodporne torby i jednocześnie zmuszają do refleksji dlaczego jeszcze takiej nie mam. Otóż, z tajskiej łódeczki nie wysiada się na plaży, tylko prosto do morza. Nawet zadarcie kiecki nie pomoże, bo jak przyjdzie fala to i tyłek mokry i plecak mokry i człowiek cały mokry. Ale do sedna… Internet straszył mnie, że to rajskie Railay to takie komercyjne, bo luksusowe hotele psują…
-
Ao Nang – pocztówki znad morza
Na lotnisku w Krabi wita nas ulewa. Mokry jest świat i mokre są plecaki, z których w transporcie zsunęła się folia. Znajdujemy autobus na wybrzeże, siadamy z kolanami pod brodą i godzinę później jesteśmy w Ao Nang. Deszcz na szczęście już nie pada. Ao Nang to takie tajskie Międzyzdroje. Mają wszystkie cechy typowego nadmorskiego kurortu: Deptak jest? Jest Stragany ze wszystkim są? Są Hotel na hotelu, wszystkie możliwe kategorie? Są Mnóstwo knajp od straganów po drogie restauracje? Są Sprzedaż wycieczek co 2 metry? Jest Jest trochę kiczowato, plaża może nie jest najpiękniejsza, a duże pływy sprawiają, że piasek jest wiecznie mokry, ale takie Międzyzdroje mają jedną podstawową zaletę: stanowią świetną…
-
Słonie wszędzie – Chiang Mai
Chiang Mai. Miasto na północy Tajlandii, gdzie z pozoru nie powinno być niczego, a jest wspaniale. Bo są góry, zieleń, świeższe niż w Bangkoku powietrze, kawiarnie na każdym kroku (takie europejskie) i wszędzie można dojść pieszo. I na targ i do sklepu z używanymi książkami po angielsku i do 300 świątyń. Ale przede wszystkim są słonie, wspaniałe słonie. Uwaga, będzie dużo słoni. Zatem zapraszam na subiektywny przegląd najlepszych rzeczy w Chiang Mai, kolejność przypadkowa: Świątynia Wat Chiang Man. Świątynia była tuż obok naszego noclegu – Wayside Guesthouse (który również powinien trafić na listę najlepszych rzeczy w Chiang Mai, w życiu nie widziałam czystszego budynku i milszych gospodarzy), więc nawet specjalnie…
-
Tydzień w Dubaju
Tydzień w Dubaju? To bez sensu, mówili. Co można robić przez tydzień w Dubaju? Ano całkiem sporo, a nawet można nie zrealizować swojego planu w 100%. Bo ja muszę mieć plan. Lubię mieć plan. Sam proces tworzenia planu jest niezwykle satysfakcjonujący i pozwala nie zwariować w oczekiwaniu na wyjazd. Plan więc był, a z jego realizacją poszło nadzwyczaj kiepsko. To nie w moim stylu, ale zaważyły dwa czynniki: Odległości System transportu publicznego Odległości są ogromne, a system transportu publicznego w Dubaju działa według własnego widzimisię (oprócz metra, metro jest super). To co było w tym mitycznym planie? W skrócie: to o czym wszyscy myślą, gdy słyszą “Dubaj” i wręcz przeciwnie…
-
Manly – wakacje na wakacjach
Jesteśmy na wakacjach. Jesteśmy w Sydney. Może małe wakacje na wakacjach? Wakacjocepcja. Żeby odpocząć od wielkiego miasta i pobyć w małym nadmorskim kurorcie. Nie, wcale nie w Pobierowie. To co? Opal Card w rękę i czas na wakacje na wakacjach. Jedziemy do Circular Quay. Znajdujemy terminal promu do Manly. Wsiadamy. Z promu podziwiamy: Harbour Bridge, Operę, CBD, Kirribilli, chatę premiera, wysepki i tak przez około 40 min. Wysiadamy w Manly. Jesteśmy na wakacjach. Wbrew pozorom Manly to wciąż Sydney. Tylko takie inne. Dla mnie coś jak nadmorskie miasteczko. Deptak ze sklepikami z tandetą, recznikami i nie tylko jest? Jest. Plaża jest? Jest. Turyści są? Są. Wakacje jak nic. Zgubić…